 |
|
historie przemilczane, zmięte, skreślone, krwiste cumulusy, myśli przez szept rozrzucone
|
|
 |
|
widzę lśnienie oczu, zanim popłyną łzy, czuję przeklęty wir poprzednich dni
|
|
 |
|
rozdziera nas cisza, bez werbla na raz, nade mną ciąży milczenie miliona gwiazd
|
|
 |
|
zawieszone w próżni, poza czasem, stany świadomości pozbawione sennych marzeń
|
|
 |
|
oddycham tym powietrzem - dawało mi siłę jak dotąd, na karku czuje lekką bryzę, chłód pod stopą
|
|
 |
|
jak król w królestwie cieni, ja i mój pokój - tkwię w ćwierć śnie, skąpany w półmroku
|
|
 |
|
Hulaj dusza piekła nie ma.
|
|
 |
|
Istnieją trzy rodzaje ironii: zwykła, pośrednia i moje włosy.
|
|
 |
|
Co jeśli tym razem nie powiem ci pierwsza "cześć"? Co jeśli tym razem nie odpiszę ci na wiadomość?
|
|
 |
|
Robił to przez cały czas, uśmiechał się i całował ją, uśmiechał się i całował, jakby zjadał pyszne lody.
|
|
 |
|
Twierdzisz, że jestem Twoim ideałem, a chwilę później, że boisz się zakochać. Piszesz mi, że pragniesz mnie pocałować, a kiedy spytam, czy moglibyśmy się teraz spotkać, unikasz odpowiedzi i zmieniasz temat. Mówisz, że nic między Tobą, a nią nie ma, ale nadal nie potrafisz przejść obok niej obojętnie. Niczego nie stawiasz jasno, a ja już nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć i chyba właśnie się zakochuję.
|
|
 |
|
A ponoć tak niezwykle na nią patrzył.
|
|
|
|