 |
Gdy słyszysz od chłopaka `ey, słuchaj musze Ci cos powiedzieć` obawiasz sie ze to cos najgorszego. Te słowa niektórym rujnują cale życie, a niektórym po tych słowach pojawia sie uśmiech na twarzy. /ogarnij.myśli.x33
|
|
 |
Nie ogarniam tego pierdolonego świata.
|
|
 |
całowałam - odpychał.
kochałam - nie rozumiał .
potrzebowałam - nie wierzył..
|
|
 |
- Zmęczyłeś się.? - Czym.. ? - Tym że całą noc biegałeś w moich myślach..
|
|
 |
Zajebistym trzeba się urodzić.
|
|
 |
Co byś zrobiła, gdybyś się dowiedziała, że twoja druga połówka chodzi z Tobą dla zakładu o pare browarów. ?
|
|
 |
Siedziała przed tv i przerzucała pilotem po kanałach.Wibracja.. Pierwsze 5 minut nie odczytywała . W końcu wzięła telefon i czyta. " SIEMA. ! Jest taki kanał jak : wybacz mi kurwa.? - Rozglądnęła się po oknach, widzi jego twarz cieszącą się jak głupia do sera. Podeszła do balkonu, otworzyła drzwi , " Sam poszukaj takiego kanału. A mi daj spokój. Chcesz przelizać kolejną ? Nie kochanie, nie ten adres. Popatrzył na nią i odszedł. Uśmiechnięta zawróciła w strone kanapy. Słyszy stukanie do drzwi."Pogadaj ze mną. Słyszysz? Monika ! To nie było tak jak myślisz. To ona mnie pocałowała ! Wybacz skarbie proszę ! - zaczęła się śmiać. On dalej coś mamrotał, ale ona nic już nie słyszała. Puściła na całą pete piosneke : MAM WYJEBANE. Znowu wibracja :" Masz już wyjebane.? Dziękuje". Rozbawiło ją to jeszcze bardziej. Ściszyła muzykę, i krzykła : " A ty nie miałeś na mnie wyjebane zabawiając się z tą panienką. ? Nie pogrążaj sie i wracaj tam, skąd przyszedłeś. Znowu puściła piosenkę.
|
|
 |
najwygodniej tęskni się na brzuchu. przynajmniej możesz wygodnie szlochać w poduszkę, tłumiąc krzyk. nikt się do Ciebie nie przyczepi, że zgotowałaś sobie autodestrukcję na własne życzenie.
|
|
 |
nawet kiedy na dworze panuje mróz, celowo nie zakładam rękawiczek. nie czując rąk, niewinnie proszę Cię abyś je ogrzał. mój plan zawsze działa. przecież nie będziesz w stanie zapomnieć również o moich zziębniętych ustach. taka mini reakcja łańcuchowa mojego własnego projektu.
|
|
 |
w końcu zrozumiałam, że rozmawianie z Tobą o miłości to tak jak rozmawianie ze ślepym o kolorach. jak rozmowa głodnego z pojedzonym. zrozumiałam, że ta konwersacja jest równie realna jak to, że łysy zajebie grzywką o chodnik.
|
|
 |
moje łzy były połową szczęścia. wraz z Twoim pocałunkiem, tworzyły jego całość. to dokładnie tak jak deszcz i słońce. osobno, są zbyt prymitywnie piękne. razem tworzą coś wspaniałego. tęczę miłości.
|
|
 |
a kiedy odchodziłeś zrozumiałam, że wszystko co najpiękniejsze jest zwyczajnie nieosiągalne. później pozostało mi jedynie siedzenie w tym cholernym, rozciągniętym swetrze i godzenie się. godzenie się z losem, który zafundował mi jakiś palant tam na górze. palant z nadzwyczajnie beznadziejnym poczuciem humoru.
|
|
|
|