 |
|
A miłość?
Jeszcze jeden nałóg młodości,
ryzykowne gry,
oszałamiającestany
nieważkości.
|
|
 |
|
znudziły mi się cukierkowe teksty i wzdychanie za czymś co być może nie istnieje
|
|
 |
|
przez dziurkę od klucza podglądam jak bawi się szczęście.
pije wódkę, pali cygara i śmieje się cynicznie ze wszystkich zakochanych ;D
|
|
 |
|
słodka miłość , tak słodka jak cukierek taka się wydaje gdy nic o niej nie wiesz , lecz wejdź troche głębiej a poznasz jej serce - czarne , z kamienia od cierpień ..
|
|
 |
|
Suche usta, czarna kawa, niedopalony papieros . Tak. Tego wieczora samotność plątała się między nogami.
|
|
 |
|
I’m gonna breakout, let the party start, gonna break some hearts !
|
|
 |
|
siądź. Opowiem Ci jak bardzo Cię zranię, w którym miejscu wbiję nóż i gdzie najbardziej zaboli.
Usiądź. Pokażę Ci jak długo potrafisz umierać, jak głośno potrafisz krzyczeć, opętany bólem płakać.
|
|
 |
|
Znalazła mnie w szufladzie, w szafie, w schowku na buty, nawet w lodówce.... Głupia miłość -.-
|
|
 |
|
moje uczucia ?
mogę sobie nimi jedynie
pomieszać kawę. :D
|
|
 |
|
siedziała na mokrych od deszczu schodkach, kręciło jej się w głowie i w tym momencie nie myślała o niczym, była wolna od wszystkich zmartwień, wzięła kolejnego bucha po czym wpatrzona w niebo powiedziała ze jest szczęśliwa. =]
|
|
 |
|
nerwowo starałam się złapać oddech, idąc środkiem ulicy. w myślach wyklinałam każdego mężczyznę na ziemi. rękawy mojej białej ramoneski, topiły się w rozmazanym tuszu. zaczęłam sama do siebie, wyzywać płeć brzydszą od najgorszych. zanosiłam się płaczem. przechodni patrzyli na mnie jak na skończoną frustratkę z objawami schizofrenii. przykucnęłam, próbując doprowadzić mój cykl oddychania do ładu. 'sukinsyny', powtarzałam w kółko. właśnie wtedy, usłyszałam męski głos śpiewający donośnie 'nie płacz, kiedy odjadę ... sercem będę przy Tobie'. kretyn - pomyślałam. na moich ustach, mimowolnie pojawił się uśmiech. amant, kucnął koło mnie. w rękach trzymał bukiet róż. niezdarnie wyjął jedną z nich i wręczył mi do dłoni. nie przestawał się uśmiechać. odszedł. nigdy więcej go nie spotkałam. faceci, są nam zbędni do zepsucia humoru, wbicia gwoździa w ścianę, o złamanym sercu nie wspominając. ale pocałunku podczas którego czujemy, jak niebiańsko się uśmiechają nic nam nie zastąpi.
|
|
 |
|
nadchodzi moment, kiedy nawet poranna kawa jest zbyt monotonna, aby ją pić. masz dość codzienności, pragnąc żyć z wciąż przyspieszonym tętnem.
|
|
|
|