 |
|
Owszem jest tak, że mi nie zależy. Że mam gdzieś jebane zauroczenia. Może podoba mi się milion innych chłopaków. Ale mimo wszystko widzę jego. Każdego jednego chłopaka porównuje do niego po czym zauważam, że nie są podobni i Go odrzucam. Niby zakończyłam ten rozdział i niby nie chce mieć z nim nic wspólnego. Ale ja nadal gdzieś w głębi serca coś do niego czuje. Nie da się tak po prostu zapomnieć.
|
|
 |
|
Przyznaj, że gdy słuchasz muzyki, to właśnie Jego masz przed oczami.
|
|
 |
|
Mimo tego, że coś pieprzy się co chwilę, nadal chcę, żeby był.
|
|
 |
|
Nie mów mi, że tęsknota nie boli, bo najwyraźniej jej nie znasz.
|
|
 |
|
Są takie piosenki, przy których zamykasz oczy albo się uśmiechasz . do oczu podchodzą łzy. każdy moment życia kojarzy nam się z jakąś nutą. na dobrą sprawę, mógłby być to niezły soundtrack pod nasz życiorys...
|
|
 |
|
Miłość w każdym sercu kobiecym pragnie mieć wszystko, a nie cząstkę; to, według planu Natury, jest dla niej ważniejsze niż ambicja dla mężczyzny, to jej światło, jej życie, jej powietrze, których alternatywą jest tylko śmierć.
|
|
 |
|
zostawił mnie tamtego lata z kubkiem lodów i rapem w głośnikach. wyszedł, uśmiechając się szyderczo. odszedł; w sumie do tej pory nie wrócił. nie katował mnie już swoją toksyczną obecnością, a choć zapewne to zniknięcie miało na celu bezpruderyjne zniszczenie mnie, rozpoczął najcudowniejszy okres mojego życia, odchodząc.
|
|
 |
|
dawno skończyłam z chowaniem dłoni za plecy i skrzywianiem ze sobą dwóch palców. nie kłamię. teraz na Jego "kocham Cię" bez emocji odpowiadam "ja już się wyleczyłam".
|
|
 |
|
dawno skończyłam z chowaniem dłoni za plecy i skrzywianiem ze sobą dwóch palców. nie kłamię. teraz na Jego "kocham Cię" bez emocji odpowiadam "ja już się wyleczyłam".
|
|
 |
|
zostawił mnie tamtego lata z kubkiem lodów i rapem w głośnikach. wyszedł, uśmiechając się szyderczo. odszedł; w sumie do tej pory nie wrócił. nie katował mnie już swoją toksyczną obecnością, a choć zapewne to zniknięcie miało na celu bezpruderyjne zniszczenie mnie, rozpoczął najcudowniejszy okres mojego życia, odchodząc.
|
|
 |
|
irytowało Go to. wkurzał się, kiedy na "obiecaj" kręciłam głową stwierdzając, że żadnych obietnic ode mnie nie dostanie. chciał przyrzeczeń. zapewnień, że będę, w jakimś stopniu, nawet jeśli coś się nie uda. potrzebował tej stabilizacji, mówiącej, iż od tak mnie nie straci. chciał tego, czego ja nienawidziłam. zważywszy na moje serce, które wciąż chorując na dawną miłość, mogło się zapaść, czy rozum, coraz częściej odmawiający posłuszeństwa - nie potrafiłam obiecać, iż któregoś dnia nie zniknę bez słowa.
|
|
 |
|
trombocyty, odpowiedzialne za krzepnięcie krwi, działały prawidłowo. po prostu On, pojawiając się, tak nagle, niespodziewanie zdrapywał każdy strupek i rozogniał każdą, powoli sklepiającą się ranę, która - jak nietrudno zgadnąć - była także Jego dziełem.
|
|
|
|