 |
kiedy człowiek się zakochuje uświadamia sobie, ile tak naprawdę ma serduszek w pokoju - poduszka, pierniki, maskotki, przywieszki, te na pozór zwykłe, jak do tej pory rzeczy, nabierają nowego sensu.
|
|
 |
czasem tylko chcę umrzeć, poza tym jest w porządku.
|
|
 |
tęsknisz za nim jednocześnie wiedząc, że nie powinnaś...
|
|
 |
Dlaczego ludzie sie pobierają.?
Jak można obiecać komuś, że nic sie nie zmieni.?
|
|
 |
..uwielbiam wchodzić Ci w słowo i zamykać Twoje usta magicznym pocałunkiem. Twój uśmiech, wplątany w moje myśli. :*
Kocham Cię Piotruś :**
|
|
 |
Urodziłam się żeby niszczyć wszystko co spotkam na swojej drodze, ale spokojnie pewnego dnia zasnę na dobre, z tobą lub bez ciebie.
|
|
 |
` - musisz przyjechać, potrzebuje pomocy! - co się stało? - mój miś jest w praniu i nie mam z kim spać, a jestem pewna że dzisiejszej nocy wielkie potwory wyjdą z szafy i będą chciały mnie zjeść ^^ . Tygrrrrysek.;*
|
|
 |
kiedy byłam Tobą zainteresowana to mówiłeś "będziemy tylko przyjaciółmi", a teraz to właśnie Ty latasz mi dookoła dupy, by usłyszeć z moich ust "kocham Cię". Przykro mi ale usłyszysz tylko "nie jesteśmy nawet przyjaciółmi". Przykro mi ale teraz jest On i wcale niema zamiaru znikać. Kocham Go.! --> M.M.
|
|
 |
momentem zwrotnym jest ten w którym nie możesz się rozpłakać bo nie masz już czym. kiedy Twoje ciało nie potrafi zareagować na ten prymitywny ból wbijającego się noża w Twoje plecy przez sam los. mózg nie jest w stanie przetworzyć pytania dlaczego życie tak strasznie kopie Cię w Twoją godność, a Twoje ręce nauczyły się drżeć na tyle mocno, że trzymanie kubka z kawą sprawia Ci problem jak co najmniej u staruszka z pląsawicą.
|
|
 |
stoisz na tym pieprzonym balkonie o 4 nad ranem, znudzona kotłowaniem się w łóżku i niemocą spłodzoną przez niemożność zaśnięcia. w ustach papieros, poruszając tylko zębami kiepujesz za barierkę. dłonie, drżące, zmarznięte w kieszeniach Twojej bluzy. wszystko jest przerażająco szare, a cisza o tej porze porównywalna do tej w horrorze, kiedy morderca poluje na swoją ofiarę. stoisz, marzniesz i powstrzymujesz się od rutynowego płaczu mając świadomość, że zamiast łez z Twoich kanalików wydostałyby się, szklące sopelki zważając na temperaturę i stan emocjonalny Twojego serca, w którym musisz zamykać drzwi zważywszy na przeciąg i panującą w nim pustkę.
|
|
 |
Im paris blue, i miss you.
|
|
|
|