 |
|
to jest problem wiesz, dusi mnie wszechświat...
chcę złapać oddech lecz brak tu powietrza.
|
|
 |
|
kląć jeszcze głośniej i jeszcze częściej
albo odejść, nie mówiąc nic więcej.
|
|
 |
|
stoi przy mnie tyle osób, a nie zna mnie prawie nikt.
|
|
 |
|
jebie mnie jak na mnie patrzą, i tak mnie nie znają!
a to takie prymitywne, mówić co inni gadają.
|
|
 |
|
ciężko spojrzeć w twoje oczy skoro masz ich setki
|
|
 |
|
ty, nigdy nie będzie tak jak kiedyś, racja
|
|
 |
|
ziomów na braci zmień nazwy jak chcesz.
Mówię o tych co są nawet, jak Ci zabraknie na chleb.
|
|
 |
|
Nie umiesz płakać nawet kiedy jebie się wszystko.
|
|
 |
|
słabo robi mi się gdy pomyślę o tym jak małoduszny potrafi być człowiek
|
|
 |
|
podobno, kiedy urządzili nas pszczoła stajemy sie madrzejsi. ja żeby zrozumieć jak skończonym frajerem jesteś, musiałabym sie cała wpierdolic do ulu.
|
|
 |
|
Ty jesteś jednym, a ja drugim końcem, daleko nam do siebie strasznie.
|
|
 |
|
Tak pośrodku między "daj bucha" a "żyj dla mnie".
|
|
|
|