zapłakana stanęłam przed lustrem. pięścią uderzyłam w swoje odbicie. lustro rozbiło się na milion kawałków a z ręki popłynęła krew. sunęłam się po ścianie siadając na podłodze próbując poskładać rozbitą przeszłość porównywalną z rozbitym lustrem. efekt taki sam brakuje kawałków do całości. //cukierkowataa
kawowy drink . czekolada na stole . muzyka wydobywająca się z głośników i to cudowne towarzystwo . nie ma to jak wpadówka kumpli do brata i siedzenie z nimi w jednym pokoju . //cukierkowataa
nie ma to jak wypad do miasta ze starszym bratem, chodzenie po tych wszystkich sklepach w poszukiwaniu "czegoś" dla siebie. robienie wyścigów na ruchomych schodach w galerii . i te masze głupie miny skierowane do siebie. nabijanie z panienek które nie umieją chodzić w szpilkach i chlapanie się wodą z fontanny. //cukierkowataa
szłam przez park w ręce trzymałam tymbarka o ulubionym smaku w drugiej kończącego się papierosa a z oczu leciały czarne łzy. usiadłam na "naszej" ławce. wtedy wspomnienia wróciły. rzuciłam pustą butelką o kostkę która rozsypała się w drobny mak, tak jak rozsypało się moje życie. serce skamieniało. a w oczach zobaczyć można było tylko cierpienie. //cukierkowataa
.okeeej . może goo nie kocham , tak to prawdopodobne , że tylko go lubię , ale ciągle o nim myślę , i zastanawiam się coo robi , i jak się czuje , czy wszystko mu się udałoo , czy myśli o mnie tyle coo ja o nim . ;-*