Spotkali się na swojej drodze.
Było cudownie .Pewnego dnia on
mówi że to koniec... ona nie rozumiejąc dlaczego ucieka z płaczem .
Zaczyna padać deszcz. Siada na ławce patrzy na jego zdjęcie przypomina się jej wszystkie wspomnienia.
Wyrzuca zdjęcie z krzykiem i biegnie dalej. Wraca do domu zmoknięta zapłakana z rozmazanym tuszem.
Siada na łóżko bierze opakowanie tabletek i popija je czerwonym winem . Po kilku minutkach czuje jak odpływa jak jej serce przestaje bić i ostatnie jej słowo brzmiało KOCHAM CIĘ NA ZAWSZE. Opadła na podłogę i umarła. Wtedy przyszedł sms do niego z treścią ; Kocham Cię wybacz że myślałam przez chwile że jest inaczej '' Lecz wtedy było za późno.
Kochali się, ale udawali obojętnych. Czemu? Wydaje mi się, że nawet oni sami nie znają odpowiedzi na to pytanie. Może po prostu bali się miłości? Odrzucenia i bólu? ... Nie umieli sobie zaufać...