 |
miłość jest jak tatuaż, nie taki, z henny, czy z gazety, a taki prawdziwy, bardzo trudno ją usunąć, z serca.
|
|
 |
dzisiaj moje urodziny, a w prezencie kolejna nadzieja. zadzwoniłeś by złożyć mi życzenia, nie byłeś zbyt trzeźwy, ja też. jak co sobotę, po pijackiej eskapadzie w klubie, siedziałam w mieszkanku kumpla. gdy usłyszałam, dźwięk piosenki, ustawionej na ten numer i Twój głos w słuchawce, od razu mi przeszło. dziękowałam, ze łzami w oczkach. wolałabym, byś przyjechał do mnie, pocałował me, delikatne wargi i powiedział - najlepszego Kochanie. niestety, interesują Cię tylko puste panienki, bez klasy. to smutne.
|
|
 |
niedziela, piąta rano. to już dziesiąta dyskoteka, gdyby nie moja słabość, byłaby jedenasta. chodzę tam od kiedy nie jestem z Tobą. znowu kochałam się, z przypadkowym kolesiem. zawsze wybieram tych najładniejszych, ten z dzisiejszej nocy, to wysoki szatyn, o brązowych patrzałkach. masz rację, kiedy nazywasz mnie szmatą, od niedawna nią jestem. znowu połamałam szpilki, nie będę więcej pić, muszę kupować je co tydzień. rodzice, myślą, że sypiam u koleżanki, a na obcasach naturalnie, nie potrafię chodzić. następne dwieście złotych pójdzie w błoto, na nowe fatałaszki. myślisz, że dobrze mi bez Ciebie? mylisz się. robię to z tęsknoty. byłeś najlepszy w łóżku, Kochanie.
|
|
|
|