 |
|
spóźniałam się, myliłam słowa w swoich kwestiach, opuszczałam próby, wybuchałam śmiechem w środku generalnej próby. wywalili mnie; zwyczajnie biorąc za ramiona wyprowadzili na zewnątrz. gdy mój los, jakby przesądzony, wtedy, pod gmachem teatru, wygasał - wybiegł z budynku. księżyc błyszczał w Jego oczach, kiedy cieszył się, jak dziecko szepcząc, iż w końcu Jego słowa odnalazły sens. - bez Ciebie każda moja rola umiera, nie może istnieć, gnije. jak zatem mam żyć bez Ciebie? jak oddychać...?
|
|
 |
|
Dlatego, że porusza mnie to co dobre,
A brzydzi to co modne,
Ja żegnam ten syf, zapraszam cię na ich pogrzeb.
|
|
 |
|
Chodź nie raz, los kazał nam w przepaść skakać
My nauczyliśmy się latać.
|
|
 |
|
Mam dość, jestem wyczerpany już do granic
A złość jak dreszcz opływa mnie falami.
|
|
 |
|
Polej za te wszystkie lata tu na dole, ten nasz świat, czasu szmat,
i wspomnień, że ja pierdole.
|
|
 |
|
Wiesz, nie możesz myśleć, co wydarzy się potem,
pierdol konwenanse i setki tanich plotek.
|
|
 |
|
Póki serca mi nie wyrwiesz, nie weźmiesz mi nic.
|
|
 |
|
Ty połóż się przestań wierzyć spróbuj zasnąć
bo wiara i nadzieja częściej niż latarnie gasną.
|
|
 |
|
Chciałbym być tam, gdzie nie dogania życie Cię nad ranem,
gdzie nie słyszysz krzyków w głowie zanim wstaniesz.
|
|
 |
|
Jestem coraz wyżej, a ty coraz bardziej bledniesz dziwko.
|
|
 |
|
Bo nie ważne ile byś pierdolił, mnie to nie boli już.
|
|
 |
|
Ogłupił nas owczy pęd, pełen ściem i przekłamań
Poupychanych w marnie poskładanych zdaniach.
|
|
|
|