 |
|
stoi Leszek i ziomów ma przy boku przede mną, czarny blat przeorany zebrą z gładkich toreb…w nosach słomki z baniek przeznaczonych na pęknąć przy wtórze szkła koloru mydlanych oper
|
|
 |
|
w końcu biorę się za pisanie kolejnego rozdziału. dodam jutro, może ; )
|
|
 |
|
moje sumienie waży więcej ode mnie i c*uj kompleksów nie mam, czuję sie nieźle z tym.
|
|
 |
|
świat jest dziwny, więc czas pieprzyć jutro ;)
|
|
 |
|
na miłość mówię teraz: pull up, don't come again
|
|
 |
|
łapię się na tym sam, myślę jak to w sobie zabić, ogromne serce mam, ale czasem je wypełnia zawiść
|
|
 |
|
dziś leci ponad, ale kocha to, co obok ;)
|
|
 |
|
być tak zaintrygowanym, aby usiąść wieczorem i nie zauważyć, że nastał ranek
|
|
 |
|
słodzić,pieprzyć,słono płacić czuć w tym gorycz; wszystko szkodzi w dużych ilościach Panu i Pani, oprócz cyjanku- on szkodzi w małych ;d
|
|
 |
|
póki styknie wódki póty jadę na bakier, serce napierdala z werblem jak ćpuny w parapet
|
|
|
|