 |
|
poczułem sie tak jakby połowa mnie umarła i nigdy nie będę taki sam jak dawniej
|
|
 |
|
sni mi się ona, co było latwe do przewidzenia, podświadomość próbuje wyrzygać ja jak obiad z zepsutego miesa, stawiajac mnie z nią w dziesiątkach konfiguracji
|
|
 |
|
"szukaj mnie, krzycz na mnie, patrz na mnie.. kochaj mnie na tyle, że zanim cokolwiek powiem, chwycisz mą rękę i skoczysz za mną w ogień"
|
|
 |
|
"Są jednak takie poranki, że budzisz się i przestajesz wierzyć, że gdziekolwiek na świecie jest pięknie. Albo że on w ogóle istnieje, że jest jeszcze coś poza tym jednym pokojem, gdzie trzymasz smutek w sobie."
|
|
 |
|
Nie bądź suką jak inne, takie zwykle się krzywdzi,
potem trudno się wyprzeć, że w sumie wszystkie to dziwki.
|
|
 |
|
Wiedz, żę odnajdziemy się w pościeli, ale w życiu niekoniecznie
|
|
 |
|
Ten Pan pluje mi w oko i widzę świat
na mokro i w niskiej rozdzielczości
|
|
 |
|
To nie jest taki smutek, że chce ci się płakać, to smutek, od którego boli cię szyja. Smutek jak reumatyzm
|
|
 |
|
Każdego dnia uczę się żyć tak, jakby Ciebie nigdy nie było. Toczę walkę z myślami, z uderzeniami serca, z oddechem. Buduję wokół nich mur niepamięci. Czasami łapię się na tym, że bezwiednie, w chwilach zamyśleń piszę na kartce: "Ciebie nie było", "Ciebie nie było", "Ciebie nie było"... Patrzę potem na kartki zasypane drobnym piaskiem tych trzech słów. A gdy przychodzi wieczór...z ciemności i pustki mego domu materializuje się zapach Twoich włosów, dłoń gładząca mój policzek - delikatnie i czule, zarys bioder i ud, które szkicowałem każdym dotykiem ust, Twój uśmiech (ten smutniejszy), szyja wygięta w łuk w chwili, gdy niebo spadało nam na głowy. I cały dzień trafia szlag! I mimo że jutro pierwszą minutę dnia zacznę od uczenia się Twego "nie-bycia", żyję po to, by nadchodziły kolejne wieczory.
|
|
 |
|
Dziś słyszę te syrenie głosy... Nie zwiedzie mnie nigdy już więcej ich śpiew.
Tonąc zobaczę już tylko ich włosy... One kiedyś tu wrócą, a ja już nie.
|
|
|
|