 |
|
Słyszysz mnie, jestem, jestem tu gdzie byłem .
Sens przyszedł sam, bez szukania go na siłę .
|
|
 |
|
Wyjdź, nie wracaj, to koniec, nie przepraszaj. Obojętność me serce wieczorami ochładza.
|
|
 |
|
Sam nie wiem, czy jestem na tyle silny, żeby za
wszystkie swoje błędy czuć się winny.
|
|
 |
|
Tak mało przyjaciół, teraz dopiero widzę, a gdy
kochasz prawdziwie to lepiej kochać ciszej albo w
ogóle milczeć, tego uczy życie.
|
|
 |
|
Nie do ukrycia, że najbardziej się wozi i
najgłośniej grozi ten, kto najmniej może
zaszkodzić.
|
|
 |
|
“Wspominam ten moment,
Nasze spotkanie pierwsze
Już wtedy obiecałem sobie,
że tego nie spieprzę
I może to bardzo głupie albo chociaż trochę śmieszne
Ale dalej chyba łudzę się że coś z tego będzie... ”
|
|
 |
|
Boję się Twojej nieobecności.
|
|
 |
|
niektórym poświęciłam swój czas i siebie
niepotrzebnie.
|
|
 |
|
nigdy więcej nie dać się już poniżać i nie poniżać,
nigdy nie obarczać winą i nie czuć się winnym,
nikogo już tak nie kochać, żeby jego strata
bolała
|
|
 |
|
W tej chwili nie wierzę absolutnie w nic i
nie mam żadnej nadziei.
|
|
 |
|
Miałem ochotę przestać istnieć. Nie, nie popełnić
samobójstwo, nie umrzeć ale przestać istnieć.
Zamienić się w nic.
|
|
 |
|
najchętniej popełniłabym samobójstwo, chociaż to też mogłoby mi nie wyjść, trafiłabym na wózek albo reszta życia w psychiatryku. masz lek na nienawiść do siebie? na wytykanie wad, kaleczenie się i sprawianie bólu? nie mam już ochoty pokazywać się ludziom, po co? niech żyją spokojnie, w zasadzie to nie umiem nic, jestem nikim i nie mam żadnej wartości, gorzej być nie będzie, prawda? głos przypomina drapanie gwoździem o blachę, skóra jest sucha a figura zniekształcona, jest tyle ideałów, po co takie ścierwo ma żyć. ~`pf
|
|
|
|