Bądź, jak skała, twardy, nieugięty, nabij swą złość na metalowe pręty. Wypocznij porządnie, zatrzyj walkę za sobą, zakop topory wojenne, pójdź nową lepszą drogą.
I lubię wyjść sobie z domu, zostawić telefon i wyjść nie mówiąc kiedy wrócę. Lubię nawet to, kiedy później tata twierdzi że piłem. Lubię to, bo wtedy czuję, że oni się martwili. Lubię to a dawno tak nie robiłem...
I zastanawiam się, co by było gdybyśmy sobie tego nie wyznali? Czy Ty zostałabyś, a ja popłynąłbym dalej na fali? Życie byłoby beznadziejne, wszystko pamiętałoby moje serce...