 |
|
w sobotę miasto traci swoją pracowitą twarz, w sobotę miasto ma pijaną mordę
|
|
 |
|
polej kolejkę za te martwe marzenia, za wszystko co miało tu być, czego nie ma. zalejmy pałę do reszty jak świnie, w głupiej nadziei, że ból przeminie
|
|
 |
|
chodź wypijemy za prawdziwych przyjaciół i za inne brednie
|
|
 |
|
kolejny browar i kolejny raz odrzucam połączenie
|
|
 |
|
chciałbym co dzień cię porywać w niezapomnianą podróż z butelką wina, szczęścia zażywać w proszku. los wyzywać, wygrywać w kasynach milion dolców, co dzień chciałbym świat zdobywać, mimo kosztów. ♥
|
|
 |
|
„Spała, gdy wracałem nad ranem. Gdy spadałem też była przy mnie”
|
|
 |
|
chuj w mój ból, niech skona, bo zatrzymałam czas i moją twarz w twoich dłoniach
|
|
 |
|
pamiętasz pierwsze melanże? wychodzenie w nocy oknem albo tłumaczenie rodzicom że idzie się na noc do przyjaciół tylko dlatego żeby się nie dowiedzieli o imprezach, pierwsze zaciąganie się szlugiem i kaszlenie przez trzy minuty. pierwszy zgon i powrót do domu, zdenerwowani rodzice i potworny kac morderca na drugi dzień, pierwsze wagary, malowanie ścian na mieście po nocach, pierwsza wizyta na komisariacie, chodzenie po parku z piwem w ręce i śpiewanie wulgarnych piosenek, tłumaczenie się przed psami, wracanie do domu nad ranem. a co najważniejsze w każdej akcji towarzyszą ci oni - przyjaciele których traktujesz jak rodzinę. niesamowite ♥
|
|
 |
|
jest melanż, więc dziś nie myśl o problemach
|
|
 |
|
teraz wiem to na pewno, nie ważne jak będzie, ja chcę byś był tu ze mną ♥
|
|
 |
|
dotknij mnie proszę. przebiegną mnie ciarki, rozchylę wargi.
|
|
|
|