 |
|
I wiesz, w nocy znów obrywam wspomnieniami po ryju .
|
|
 |
|
chcę nieustannie gubić się, pod twoją bluzą.
|
|
 |
|
nie jestem zakochana, nie mam pary, nie ubieram krótkich spódnic i bluzek z dekoltem by zrobić wrażenie na mężczyznach, nie spoglądam na chłopaków mijających mnie na ulicy, nie mówię o romantycznej kolacji przy świecach, nie myślę o upojnych, namiętnych nocach przy blasku księżyca, nie oczekuję szczerych spojrzeń w oczy, nie poszukuję ideału i dobrze mi z tym, amen.
|
|
 |
|
Już mnie nie jarasz, wybacz.
|
|
 |
|
Przykre jest to jak mówiłeś że zawsze będę mogła na Tobie polegać. a teraz? nawet głupiego cześć nie powiesz.
|
|
 |
|
Marzę o cofnięciu czasu. Chciałbym wrócić na pewne rozstaje dróg w swoim życiu, jeszcze raz przeczytać uważnie napisy na drogowskazach i pójść w innym, całkiem innym kierunku
|
|
 |
|
Przyjdź, a opowiem Ci jak reszta świata przestaje dla mnie istnieć gdy Cię widzę.
|
|
 |
|
nienawidzę tej świadomości, że oddychasz tym samym powietrzem, co ja.
|
|
 |
|
To co jest przyczyną twoich najgłębszych cierpień, jest zarazem źródłem twoich największych radości.
|
|
 |
|
Uwielbiam w nim to, że nigdy nie idzie się z nim dogadać przez gadu, bo nie ogarnia systemu. Chcę go z każdą jego wadą, chorobą, czy czymkolwiek innym. Chcę patrzeć jak mruży oczy, gdy pali papierosa, albo jak zamyka je, gdy pije. Chcę go takiego jakim jest. Chcę trzymać go za rękę i szeptać na ucho, że go kocham, bez świadomości, że znowu z nią jest i zaraz do niej pójdzie. Chcę, żeby był mój.
|
|
 |
|
Nie zliczysz, ile razy mówiłaś, że jest okej, a tak naprawdę rozpierdalało cię od środka. Nie zliczysz, ile razy uśmiechnęłaś się, chociaż miałaś ochotę płakać jak dziecko. Nie zliczysz, ile razy oszukiwałaś samą siebie, że on cię kocha. Nie zliczysz, ile razy spierdoliłaś coś, na czym ci cholernie zależało. Nie zliczysz, ile razy miałaś ochotę umrzeć, zapaść się pod ziemię, po prostu zniknąć. Nie zliczysz, ile razy tak bardzo pragnęłaś być szczęśliwa, a za każdym razem znowu coś stawało ci na drodze. Pewnych rzeczy nie da się policzyć, bo niektóre błędy popełniamy zbyt często
|
|
 |
|
Ale jesteśmy tacy zakochani, całkiem sobie oddani, przecież to widać.
|
|
|
|