 |
|
Przestań człowieku, odrzuć te myśli chore, podnieś głowę, okoliczności są wyjątkowe. / Sokół
|
|
 |
|
Ty dasz mi siłę, bym był dla wrogów skurwysynem / O.S.T.R.
|
|
 |
|
na nowo karmimy się kłamstwami, na co dzień trwając w nich bez jakichkolwiek przeszkód, bo tak łatwiej? łatwiej oszukiwać samego siebie, zabijać podświadomość, by pozornie wyjść na prostą? marne realia rzeczywistości, zatruwasz własne życie po to by żyć, dzielisz sekundy, ponownie wstrzymując ból, niezrozumiałe schematy, parę niezabliźnionych ran, wciąż tracisz to co kiedyś warte było najwięcej, tracisz samego siebie. być martwym za życia, to już nieważne, kolejny haust powietrza, zakańczasz temat. / endoftime.
|
|
 |
|
idealizuję każdy detal Jego wnętrza w tak zgodną całość. pamiętam te minimalne rysy Jego życiorysu, nigdy nie był doskonały, nigdy też nie próbował tego zmienić. chociaż na co dzień wady górowały nad każdą z zalet, chociaż łamał serca, potrafił też kochać jak nikt inny. po brzegi wypełniał sobą serce, dodatkowo nieustannie ożywiając przy tym szczęście, On to konieczność, niczym tlen, czy coś znacznie cenniejszego. / endoftime.
|
|
 |
|
Jedyną miarą szczęścia są promile / Pyskaty
|
|
 |
|
U mnie Twój sekret jest bezpieczny, bądź pewny / Pyskaty
|
|
 |
|
Tyle na ile mogę respekt dam, mnie nie kupisz,
chcesz wbić mnie w podłogę, wypierdalam pod sufit / Pyskaty
|
|
 |
|
Naćpany ktoś mówi coś z prędkością naboju. / Sokół
|
|
 |
|
Ja nie tańczę, ja odpierdalam pijackie boogie / Słoń
|
|
 |
|
Chodź ze mną, zaufaj liryce i tym bębnom.
Za rap oddam życie, za muzykę nieśmiertelność / Buka
|
|
 |
|
to nieważne czy przy lewym płucu znajduje się serce, czy jedynie martwy kawał mięsa, od dawna pozorujący życie. wciąż zapełnia pustkę, by na co dzień obciążać bólem, nie tylko klatkę ale i całą resztę, nawet tych najdrobniejszych odłamków Ciebie. / endoftime.
|
|
 |
|
Kiedyś zostaniemy sami, cała zawiść wokół runie,
a ja będę taki dumny, bo to rozumiesz / Skor
|
|
|
|