 |
|
i w końcu ciesze się, że jesteś, choć byłeś codziennie./emilsoon
|
|
 |
|
to co miało sens odeszło razem z Tobą.
|
|
 |
|
mam dosyć niespełnionych postanowień.
|
|
 |
|
powiedz kim dla siebie jesteśmy. czy tylko się przyjaźnimy czy to jest coś więcej, powiedz kim dla Ciebie jestem między pocałunkami, które tak bardzo lubisz. nie odpowiesz prawda? spuścisz wzrok nie chcąc spojrzeć mi w oczy a ja odchodzę choć tak naprawdę nie mam od czego. pozwoliłam dać się niszczyć znajomości, która już na początku nie miała sensu. byłam zła kiedy patrzyłeś na inne dziewczyny a tak naprawdę mogłeś to robić nawet jeśli byłam obok. ale dziś to koniec, koniec tej chorej znajomości.
|
|
 |
|
mam skłonność do długotrwałego uśmiechu przy tobie.
|
|
 |
|
chcesz to zajrzyj na dno mego serca, zobaczysz tamtych ludzi i te miejsca.
|
|
 |
|
teraz myślę trzeźwo, nawet nie starałeś się być blisko.
|
|
 |
|
jedyne na co mam ochotę, to całkowity, kompletny reset.
|
|
 |
|
miałeś, zjebałeś, to teraz spierdalaj.
|
|
 |
|
zasrana miłość, pieprzone sny, kurewskie zaufanie.
|
|
 |
|
obiecaj tyle, ile możesz. dawaj więcej niż obiecałeś.
|
|
 |
|
z nim? różnie to bywa. czasem jest tak cholernie czuły, a czasem to kawał skurwysyna.
|
|
|
|