 |
|
obojętność na krzywdę, to przecież ludzka cecha
|
|
 |
|
Głęboko wbite to co kochałem najbardziej
Ta rana sie nie goji tylko boli jeszcze bardziej/kali
|
|
 |
|
Przed sobą klękam
I nie umiem sie juz podnieść
|
|
 |
|
Wiem co to znaczy już
I czemu tak się dzieję
Że ktoś znika z tego świata na własne życzenie
Musze przestać, otrząsnąć opamietać
Pędzę przed siebie
Obłęd mierzony w kilometrach
Butelka coraz bardziej lekka
Na dodatek mnie dobija z radio nostalgiczna piosenka
|
|
 |
|
Czuje, że już nie ma sensu,
Już nie ma o co walczyć
|
|
 |
|
Na chwilę chowam emocji ile zdołam
By wybrać butelkę do góry głowa, trzy słowa
Twarz znajoma kładąc resztę, chyba widzi, że mam doła
Nie potwierdzam tego gestem, ból wycieka w oczodołach
Czuję, że konam, choć z ran krew nie broczy
Czemu ciągle oddycham, chociaż świat się dla mnie skończył
Nie da mi ukojenia promyk słońca tego dnia
Nie da mi ukojenia swiatło księżyca tej nocy.
|
|
 |
|
Czuję się jakbym spadała rozpaczliwie łapiąc myśli
|
|
 |
|
Bo ona jest inna.Ona ma swój świat.Nikt oprócz niej nie ma do niego wstępu.To życie jest snem. Tylko ona wie co w nim jest, jej smutki, radości, zmartwienia. Ona sama nie wie czego chce. Nic nikt nie może tego zmienić. Ona kocha swe marzenia, wspomnienia. Ciężko jej żyć, ale żyje i cieszy się każdą chwilą. Bo ona nie będzie wiecznie trwać. Łapie ją garściami, upaja się nią. A później, gdy się skończy, płacze wspomnieniami.
I znów zaczyna żyć od nowa dążąc do swego szczęścia.
taka mała istotka z czekoladowymi marzeniami.
|
|
 |
|
To bezsens chłopaku mimo całego syfu
Nie rób sobie krzywdy przez rzeczy na które nie masz wpływu.
Bo depresja jak tyfus niszczy społeczeństwoI niektórzy poddają się tej dziwce zbyt często.
|
|
 |
|
On się jej przyglądał, ona spokojna na zewnątrz,
w środku nie już, bo on ma coś w tym swoim spojrzeniu.
|
|
 |
|
dasz sobie radę jeśli masz znajomości
tu nie ma miejsca dla ludzkiej wrażliwości.
|
|
 |
|
świat w którym nie ma czasu na żale na stękanie,
trzeba zająć się życiem albo umieraniem.
|
|
|
|