 |
|
I love bad boys, they’re the most fun to play.
|
|
 |
|
Od kiedy tylko pamiętam, wiatr wiał mi zawsze w oczy, chleb spadał masłem na dół i nigdy nie było tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej. Jednak w przyrodzie bilans musi wyjść zawsze na zero. Jeśli nasze życie zaczyna przypominać niewolnicze galery, żywot pańszczyźnianego chłopa lub kobiety zmuszanej do prostytucji, cieszmy się, bo to oznacza, że lada moment los się odmieni i zaserwuje nam taką dawkę szczęścia, że jeszcze będziemy mogli robić z niego przetwory i trzymać w piwnicy na chudsze czasy.
|
|
 |
|
Nie pokazuj, że na czymś Ci zależy. Dajesz drugiemu człowiekowi broń do ręki.
|
|
 |
|
To nie była prawdziwa miłość i wielka przygoda, to był tylko lek, złudzenie, kabaret z tobą w roli głównej
|
|
 |
|
Brak mi twojej dłoni w moich rękach – szeptałem – twojego głosu w moich uszach, twoich warg na moich ustach, twojego uśmiechu w moich oczach. Czasami mam wrażenie, że wszystko wokół wariuje z tęsknoty i nawet mojej podłodze brak przez ciebie piątej klepki.
|
|
 |
|
Za dużo się zastanawiasz, a potem nic nie robisz.
|
|
 |
|
Nie ma niczego bardziej przygnębiającego dla człowieka niż przywyknąć do bycia niekochanym, wziąć to za stan naturalny, oczywisty, za regułę, potwierdzaną czasem wyjątkami.
|
|
 |
|
When things don't happen right away, just remember: It takes 6 months to build a Rolls Royce and 13 hours to build a Toyota.
|
|
 |
|
Tak, możesz być dla mnie wszystkim. Wierzę w Ciebie i wierzyłam od pierwszej chwili naszego poznania. Możesz wszystko zmienić, wszystko ze mnie zrobić, co zechcesz. Tylko chciej tego i kochaj mnie bardzo. Mnie trzeba strasznie, bez pamięci kochać i trzymać z całej siły. Inaczej nie ma mnie. Ginę czasem nawet sama dla siebie. Sama siebie nie znam w takich chwilach.
|
|
 |
|
By dostać więcej od życia, dawaj więcej od siebie.
|
|
 |
|
Czekam aż wszystko minie, bo właśnie nadeszło kiedyś i nic się nie zgadza (W. Kuczok)
|
|
 |
|
Wstajesz i czujesz się jak gówno, patrzysz w lustro, wyglądasz jak gówno, kładziesz spać – nadal gówno. I tak every-kurwa-single-day. Jesień to okres, w którym perfekcyjnie władam językiem desperando – nadużywam partykuły nie z czasownikami, rozkoszuję się kropkami nienawiści, stawiam na zbyt mocną artykulację. Dajcie mi tu gieroja, który robi to lepiej ode mnie. Leżeć cały dzień w łóżku, jaka to oszczędność czasu. Brak akcji. Trzydziesty dzień z rzędu biomet niekorzystny, czarne chmury. To się zdarza w dzisiejszym świecie, serio. Są oni, jesteś ty. Chlastam się smutnymi piosenkami, dostrzegam zewsząd niemiłość, chowam pod kołdrę z prawdziwego pierza, dziś już nikt takich nie robi. Z chęcią podpowiem, jak na pięć sposobów spieprzyć ciasto, ale nie powiem ci, jak żyć. Bo otóż skończyła mi się ochota na egzystencjalną łobuzerkę. I mówię do swojej głowy, weź chodź, abdykujmy.
|
|
|
|