 |
|
wybiegając z domu, zabierając ze sobą paczke ulubionych fajek i zaplniczke, myślałam tylko o tym, żeby Cię nie spotkać. nie chciałam, żebym mnie taką widział - z podpuchniętymi od płaczu oczami, w dresie i bez makijażu. nie chciałam, żebyś widział jaka się przez Ciebie stałam. Chciałam, żebyś myślał, że sobie radze, ale jak zwykle było inaczej. szedłeś ze swoją "przyjaciółką"... i to mnie troche zabolało, odpaliłam fajkę i nawet na was nie spojrzałam. doszłam w 'nasze' miejsce i zaczęłam się zastanawiać jaki to wszystko ma sens, a gdy doszłam do wniosku, że żaden, to kolejna fala łez popłynęła z mych oczu. nagle za swoimi plecami usłyszałam 'ten' głos. głos za którym od bardzo dawna tęskniłam. 'też lubię tutaj przychodzić, myśle wtedy o Tobie, o tym co było i o tym... o tym, że się skończyło. przeze mnie' podszedł tak blisko, że czułam na szyi jego oddech. 'wiesz, ja też dużo myśle, myśle o Tobie i o tym, że cholernie chciałabym, żeby to wszystko się nie wydarzyło. chce zapomnieć.'
|
|
 |
|
chciałabym w końcu zacząć normalnie żyć.
|
|
 |
|
nie jestem dobrym człowiekiem. nie mam ogromnego serca. jestem zwykłą jednostką. zwykłym, szarym człowiekiem. nie wiem za dużo - wiem jak skutecznie się zacpać i zachlać. bo przecież jestem nikim.
|
|
 |
|
życie? przyzwyczaj się, bo będzie w chuj upadków, podczas których zaryjesz twarzą o glebę. ale pamiętaj - z czasem musisz mieć siłę by podnieść się, i sprawić by na tej poobdzieranej od upadków twarzy pojawił się uśmiech.
|
|
 |
|
i może faktycznie jeszcze do niedawna podnosiłam się z gleby, i to o sporo metrów w górę - ale przecież każdy ma jakieś granice wytrzymałości. także ten - teraz sobie pospadam troszeczkę.
|
|
 |
|
bo widzisz... czasami o prostu miłość się kończy jeszcze zanim się zacznie.
|
|
 |
|
kim on dla mnie jest? jest moją radością, uśmiechem, porankiem i wieczorem, słońcem, gwiazdą i księżycem, jest moimi codziennymi obowiązkami, moim powietrzem, wodą i ogniem, moją wódką i paierosem, jest moim największym, a za razem najlepszym uzależnieniem. jest moją miłością... a raczej BYŁ.
|
|
 |
|
a teraz czas zapomnieć, że był, istniał, że znowu się pojawił. zaczynam życie od nowa. po raz kolejny.
|
|
 |
|
i zakochałam się w tych pięknych ścigaczach, w tych cudownych wieczornych wyjściach ze wspaniałymi ludźmi, w piciu wódki i w paleniu moich ulubionych papierosów, w spaniu do 12... i w jednym facecie też sie zakochałam. fakt.
|
|
 |
|
zakochanie to takie fajne coś, co powoduje motylki, które wiercą dziurkę w Twoim brzuszku.
|
|
|
|