 |
|
kiedyś, marzyłam o tym, żebyś spojrzał na mnie, chociaż ukradkiem. abyś chociaż na krótki moment, zwrócił swoje błyszczące źrenice w moją stronę. dzisiaj kiedy, pożerasz mnie wzrokiem, pełna satysfakcji odgarniam, swoje blond włosy z ramion. napawam się Twoim cierpieniem. uwielbiam, tą subtelną formę sadyzmu.
|
|
 |
|
był mężczyzną, który przepraszał, mnie kiedy miałam zły humor. miewał wyrzuty sumienia, gdy przyniesione do łóżka przez niego kakao, poparzyło moje spierzchnięte wargi. mężczyzną, który przenosił mnie nad kałużami w obawie o zmoknięcie moich trampek i skrupulatnie, witający mnie każdego poranka pocałunkiem, twierdząc, że bez tego śniadanie nie ma smaku.
|
|
 |
|
czucie się nijaką, zbędną, niczyją, żyjącą tylko po to, aby zużywać powietrze, nie daje powodów nawet do mimowolnego uśmiechu.
|
|
 |
|
a ona po prostu lubiła go dużo bardziej niż innych, żadna mi tam z tego miłość . (bojakochamnaiemowie)
|
|
 |
|
I pamiętaj księżniczko, że łobuz kocha bardziej .
|
|
 |
|
Miłość jest za***ista, nie rezygnuj.
|
|
 |
|
Skąd ten chłód, ta pieprzona obojętność?
|
|
 |
|
pomyśl o mnie wieczorem, będę spała spokojniej.
|
|
 |
|
Trudno o hamulec kiedy chce się ulec.
|
|
 |
|
pokłóciłam się ze szczęściem, nadzieję kopnęłam w dupę, miłość wyzwałam od szmat, a ze smutkiem jaram fajki.
|
|
 |
|
czasami mam ochotę wejść pod kołdrę i czekać aż zje mnie jakiś potwór.
|
|
|
|