 |
|
chcę objadać z Tobą czekoladę z ptasiego mleczka. zjedzmy je całe, a potem wymieńmy się sugestiami na temat smaku pianki w środku.
|
|
 |
|
człowiek będzie zaciekle bronił błędów, które pokochał.
|
|
 |
|
deptać Ci po butach, żeby być bliżej Ciebie.
|
|
 |
|
zawsze trzeba wiedzieć, kiedy kończy się jakiś etap w życiu. jeśli uparcie chcemy w nim trwać dłużej niż to konieczne, tracimy radość i sens tego, co przed nami.
|
|
 |
|
wydawałeś mi się idealny. miałeś piękne niebieskie oczy, uśmiech zwalający z nóg i ten głos, który onieśmielał. wydawałeś się niedostępny. chciała Cię mieć każda. wybrałeś mnie. miało być nam jak w bajce, było jak zwykle.
|
|
 |
|
wiesz jak się teraz czuje? gdy jestem na samym dnie, beznadziejnej otchłani mojego życia. i prawdopodobnie już nigdy, nie wyjdę z tego okropnego miejsca.. to jak nałóg, wiem, że to złe, ale chce do tego wrócić. chcę po raz kolejny błagać Ciebie o serce, które mi zabrałeś ...
|
|
 |
|
więc zacznijmy się dzielić landrynkami, a później odczuciami, z czasem po prostu będziemy. a jak wszystko będzie w porządku to sobie zaufamy, bo będziemy wiedzieć, że żadne z nas nie będzie cierpiało.
|
|
 |
|
i w tym momencie wiem o tym doskonale, że popełniłam cholerny błąd próbując Twoich ust.
nie przewidziałam, że z dnia na dzień będę pragnęła Cię jeszcze bardziej i bardziej.
a Ty to pragnienie tak cholernie podsycałeś. sprawiłeś, że uwierzyłam Ci w każde Twoje słowo.
uwierzyłam nawet w słowa tej piosenki, którą mi podarowałeś.
|
|
 |
|
brakuje mi tych spotkań, bo przez ten krótki czas wydawało mi się, że coś ma sens. pewnie złudnie jak zwykle. takie dziwne wrażenie, że warto cokolwiek. prawie nie pamiętam tego uczucia, tak rzadko mnie odwiedza. żyję, owszem. I właściwie nic poza tym. na niczym mi jakoś szczególnie nie zależy. a wtedy przez krótką chwilę naprawdę mi się żyć chciało.
|
|
 |
|
wypij kawę, pomaluj paznokcie na czerwono, ułóż włosy, załóż ładną bieliznę, zrób makijaż. nie daj się tej pokusie, która uparcie każe ci pozostać pod kołdrą, nie daj się, nie idź na łatwiznę, wyjdź, zamknij drzwi na klucz, wsiądź w pociąg i jedź...
|
|
 |
|
gdy odchodzę od niego obrażona, idzie za mną. gdy patrzę na jego usta, całuje mnie. gdy go popycham i biję, chwyta mnie i nie puszcza.
|
|
 |
|
dopiero późną nocą, przy szczelnie zasłoniętych oknach, gryziemy z bólu ręce, umieramy z miłości.
|
|
|
|