 |
|
i wcale nie wyszło słońce. i nie było gorącej czekolady.
|
|
 |
|
czasami w nocy stawała przy otwartym oknie i patrzała, patrzała na te piękne, z daleka tak maleńkie i lśniące gwiazdy z myślą, że i może on patrzy.
|
|
 |
|
wieczorami kładę się na łóżku i popijając wino z colą light, organizuję zbieg okoliczności.
|
|
 |
|
są dni, kiedy płaczę jak nienormalna, rzewnymi łzami, nie mogąc złapać oddechu. są dni, kiedy zwyczajnie sobie nie radzę. wybacz, jestem tylko człowiekiem.
|
|
 |
|
ja przeżyje. Znajdę taka najgłębsza piwnice, zamknę się, nie wpuszczę nikogo, wygrzebie w ziemi jamę, zębami wygryzę cegły, schowam się w murze, wejdę w mur jak stonoga. wszyscy umrą, a ja przeżyje.
|
|
 |
|
i nawet jeśli obrażam się na Ciebie tysiąc pięćset razy na minutę to wiedz, że nie zamienię Cię na nikogo w świecie.
|
|
 |
|
opowiedziałabym ci o nim wszystko, ale wtedy ty także byś się w nim zakochała.
|
|
 |
|
zostawił jej tak niewiele: nieprzespane noce, niebo bez gwiazd, gorzką herbatę, milczący telefon, krańcowe emocje i niedokończone słowa. i chyba nie wiedział, ile jest smutku w tym co jej zostawia .
|
|
 |
|
mimo iż niebo wisi odwrotnie, będziemy dobrzy.
|
|
 |
|
kawa nie smakowała. wolałabym słodką. taką pijesz Ty.
|
|
 |
|
perfekcyjnie zapomniałeś.
|
|
 |
|
jestem sama ze sobą, mimo tych tłumów.
|
|
|
|