 |
|
.` Najgorzej jest wszystko dokładnie pamiętać. Każdego dnia od nowa zmierzać się z setkami wspomnień, przyprawiających o ból. Wycierać łzy ulubioną bluzką, bo wszystkie chusteczki się już skończyły. Patrzeć na Jego zdjęcia i wiedzieć, że się jeszcze nie wyleczyłam ..
|
|
 |
|
.` Pokazałeś mi co to miłość. Bawiliśmy się w to codziennie, z dnia na dzień podobało nam się to coraz bardziej. Po paru miesiącach powiedziałeś, że mam się bawić sama i odszedłeś.
|
|
 |
|
.` Choć wiem, że to robią, nie zniosłabym widoku ich pocałunku.
|
|
 |
|
.` Co w Tobie jest takiego, że nikt nie potrafi mi Cie zastąpić?
|
|
 |
|
.` A dziś, pomodlę się o to żebyś nigdy nie poczuł tego co czuję ja widząc Cię z nią.
|
|
 |
|
.` Po pewnym czasie przestałam już nawet za nim tęsknić.
|
|
 |
|
.` chciałabym mieć takiego kogoś jak On. Chciałabym, żeby mnie przytulił, powiedział w trudnych chwilach 'będzie dobrze'. Wysyłając mi sms-a z samego rana 'dzień dobry kochanie' , myśląc o planach na ten dobry dzień. Chciałabym po prostu mieć prawdziwą miłość, bez przeszkód, bez żadnych zazdrosnych panienek i bez żadnych kłótni, smutków..
|
|
 |
|
.` zrób coś dla mnie. zatęsknij za mną i dojdź do wniosku, że beze mnie jest ci źle.
|
|
 |
|
.` - jesteś szczęśliwa! - krzyknęło złudzenie. - nie okłamuj jej... - szepnęło życie.
|
|
 |
|
.` Jedno wiem, gdy robię wszystkim wbrew, że po to są marzenia.
|
|
 |
|
Po pewnym czasie przestałam już nawet za nim tęsknić.
|
|
 |
|
`Pewnego dnia usłyszałam z jego ust tyle okrutnych słów kierowanych w moją stronę, że ugięły się pode mną kolana. Policzki pokryła czerwień od przeszywającego szlochu, a zagubiony język układał się wciąż w wyraz "proszę...". Nagle z najważniejszej dla niego osoby, z jego skarba, stałam się zakłamaną gówniarą. A i wiek zawsze był dla niego przecież tylko liczbą. I straciłam honor, godność i szacunek do samej siebie, błagając go o szansę i wybaczenie pomimo braku winy. I wyrwał mi żywcem serce z piersi, zgniótł w dłoniach, po czym cisnął tym zakrwawionym kawałkiem mięsa o ziemię, kopiąc go z całej siły z ironicznym uśmiechem na ustach i dziką satysfakcją w oczach. A ono, paradoksalnie, wciąż należało do niego. Chociaż ma już wartość mniejszą od śmiecia. Usłyszałam, że nie chce mnie znać i nigdy tak naprawdę mu nie zależało. Spoliczkował mnie słowem. Zgwałcił bez oporów swą brutalnością. Zwątpił w mą miłość. A ja nadal, do chuja, błagałam Boga o niego.`
|
|
|
|