 |
|
wolałbym cię bardziej gdybym nie dał ci się poznać
|
|
 |
|
i kiedy budzisz się rankiem obok niego to wiesz, że niczego więcej już nie potrzebujesz
|
|
 |
|
i poszlibyśmy na jakąś kawę, papierosa. a potem cię zostawię
|
|
 |
|
więc lepiej mnie zabij, wyrzuć z pamięci. lepiej odejdź, pozwól mi odejść
|
|
 |
|
pomóż mi, bo żyć mi się nie chce. i powieki stają się za ciężkie
|
|
 |
|
chciałem Cię tak szalenie rozkochać w sobie, jak sam się w Tobie kochałem
|
|
 |
|
Nie wiesz jak dlugo mozna tesknic i miec nadzieje ze wroci..
|
|
 |
|
i wracam wesoły do domu ze szkoły i w domu z miłości umieram
|
|
 |
|
wszystko mnie boli, gdzie byś mnie nie dotknął, to mnie boli. gdzie byś nie strzelił, to trafisz we mnie
|
|
 |
|
Gdy zgasną światła, twoje demony nie dadzą ci spać. Na bank mają dla ciebie inny plan, racja czemu miałabyś ich nie słuchać? Są częścią ciebie, przecież. Jesteś królową balu, jedyną taką na świecie.
|
|
 |
|
Ale diler nie odbiera, więc przystanek apteka jest wskazany, po drodze na tany przerywa trasę. Nie ma mefedronu dziś - będziesz ćpała piguły na kaszel.
|
|
|
|