 |
|
kiedy pokłady te a to nie słaby sens skończą się, ucieknie część i może tak przetrwamy gdzieś
|
|
 |
|
mało snu, za to mnóstwo nadziei
|
|
 |
|
nie słyszę nic poza biciem serc z kamieni, pracuję w strefie wysokich decybeli
|
|
 |
|
cokolwiek powiesz, podzielę to na trzy,
nie wierzę w twoje teorie, kruszę je w pył
|
|
 |
|
tyle dróg, ile ludzi, ile błędów. wielu zagubionych nie pozna dziś happy endu
|
|
 |
|
i nikt nie dziwi się rachunkom, dopóki trzeźwość nie zwali go z nóg
|
|
 |
|
słyszę dzwonek na przerwę, lekko poprawiam grzywkę, sprawdzam czy moje trampki są zawiązane, żeby się nie potknąć, zakładam torbę na ramię i mogę iść, by znowu Cię minąć. tyle starań. na marne.
|
|
 |
|
no cześć, mogę się do Ciebie zacząć przyzwyczajać czy zamierzasz być takim samym dupkiem jak inni?
|
|
 |
|
Już nie pytam, nie płacze wieczorami, nie robię z siebie durnej idiotki, teraz już wiem. Wiem że wraz z jesienią przyszło rozczarowanie. To co zapisałeś mi na liściu miłości odleciało wraz z chłodniejszym podmuchem wiatru.
|
|
 |
|
Teoretycznie jestem wolna. Praktycznie - uwięziona w przeszłości i wspomnieniach.
|
|
 |
|
nie można zapomnieć, ale można udawać, że się nie pamięta
|
|
 |
|
but i'm happy single i chuj.
|
|
|
|