 |
|
noce przechodzą w dnie, nawyki wchodzą w krew.
pośrodku tylu sytuacji, które rodzą gniew
|
|
 |
|
a kiedy chciał ją pocałować, odchylała głowę, kokieteryjnie zagryzając wargi. była na wyciągnięcie ręki, ale nigdy osiągalna. nigdy na tyle, aby był w stanie ją mieć i zaprzestać jej zdobywania.
|
|
 |
|
jesteś moją najpiękniejszą formą destrukcji.
|
|
 |
|
będę Twoją królewną XIX wieku, jadącą na amfie. noszącą skąpą bieliznę zamiast średniowiecznych gorsetów. pijącą tanie piwo z puszki, zamiast wykwintne wino w kieliszku. mówiącą o tym jak Cię pożądam, a nie o tym ja bardzo pragnę być uwolniona z zakazanej wieży.
|
|
 |
|
był moim melodramatycznym dupkiem, którego pocałunki musiałam skradać, stając na palcach.
|
|
 |
|
chcę być bliżej, dlatego teraz siedzę i piszę
by rozumieć Cię bez słów, wtedy kiedy słyszę ciszę
|
|
 |
|
atmosfera, spoko, i miłe nastroje
cały czas ze spokojem, cały czas tylko we dwoje
|
|
 |
|
jeszcze kilka miłych słów no i już się otwierasz,
nie stanowi już bariery dla nas żadna bariera
|
|
 |
|
coś co mogłoby pochłonąć nas bez granic
|
|
 |
|
kiedy dajesz z siebie wszystko i oczy ci błyszczą
wtedy marzę tylko o tym, żeby być blisko
|
|
 |
|
kilka miłych słów i jestem w najlepszym stanie
|
|
 |
|
mów, mów, mów do mnie kilka miłych słów, chce znów, poczuć się jak pośród snów
|
|
|
|