 |
|
Odejście od Ciebie nie było łatwe, wiele mnie to kosztowało, jednakże uważam, że to było jedyne rozwiązanie. Nie mogłam dłużej znieść tych kłotni praktycznie o nic. Niby nic, a tak kurewsko bolało. Chciałam iść z Tobą przez życie, aczkolwiek teraz wiem, że to by nie wypaliło. Ty jesteś tam, ja jestem tu. Kilometry nas do siebie zbliżyły a zarazem oddaliły.
|
|
 |
|
Nie chcę faceta, który zapuka do mojego serca, niepewnie zapyta czy może wejść i przeprosi za to, że a nuż przeszkadza. Chcę takiego, który wpadnie trzaskając drzwiami, z błyskiem w oku i fajkami w kieszeni. Chcę kogoś, kto rozkochując mnie w sobie, trochę namiesza.
|
|
 |
|
prawda nie zawsze boli, kłamstwo smakuje pięknie,
nie wierzę w to co niby pewne, tutaj wszystko jest względne
|
|
 |
|
są sprawy których nie zapijesz wódką,
nauczyłem się żegnać, łatwiej mówi się trudno
|
|
 |
|
prawdziwy rap wielkie emocje budzi
a czas nie studzi za grosz mego zapału
|
|
 |
|
nie udaje że robię, bo nie robię jak nie czuję
|
|
 |
|
Trochę na luzie trochę na piątym biegu po drodze mlecznej białej jak płatki śniegu. pozwiązać rebus ludzkiego istnienia tym czasem see you later, pozdrowienia
|
|
 |
|
odbywam podróż w poszukiwaniu przyczyn
|
|
 |
|
pozwólcie, że wyrażę swą wolę: gdy umrę popijcie i tańczcie na stole. kordonem otoczcie mą trumnę, dla jaj możecie zrobić ze mnie mumię
|
|
 |
|
opuściła mnie dziewczyna i jej miłości dotyk, nie chciała żyć z typem który bierze psychotropy
|
|
 |
|
pierdolnięci do stopnia
że mogą kark skręcić żyjąc na krawędzi tygodnia
|
|
 |
|
a to co płynie mi z oczu to ostatnia łza, ostatni raz tutaj kurwa padam by wstać
|
|
|
|