  |
|
` nie przeżyłam z nim zupełnie wszystkiego. Na każdy ruch, krok, gest dawaliśmy sobie czas zupełnie nie zdając sobie sprawy, że nam go zabraknie a każde z nas pójdzie inną drogą. / abstractiions.
|
|
 |
|
Cóż, "bóg lubi wystawiać nas na próby, żebyśmy dowiedli mu naszej wiary w niego"... Ale jak można wierzyć w kogoś kto o mało nie zabił cię fizycznie, a teraz patrzy jak powoli rozkłada się twoja dusza, jak każdego dnia babrzesz się w syfie i męczysz tym, że w ogóle jeszcze żyjesz ...? Nie rozumiem ludzi, nie rozumiem społeczeństwa. Nic nie rozumiem.
|
|
  |
|
` nie mów mi co mam robić bo i tak zrobię zupełnie na odwrót. To nie jest bunt po prostu od dziecka byłam kierowana złą drogą , a po niespełnionej miłości stwierdziłam, że teraz chcę być szczęśliwa i każdy krok będę stawiała zupełnie samodzielnie. / abstractiions.
|
|
  |
|
` wytrzymałam wiele tolerując Twoje kłamstwa, zdrady, uzależnienie od narkotyków, nocne przesiadywanie z kumplami na mieście z wyłączonym telefonem. Tolerowałam każdą Twoją złą decyzję w zamian otrzymując brak miłości. Dziś nie chce tak żyć, i pora żebyś to zrozumiał. / abstractiions.
|
|
  |
|
` ludzie mogą myśleć co chcą, ale jesteś moim życiowym celem, szansą na szczęście. / abstractiions.
|
|
  |
|
` nic nie łagodziło tak bólu serca jak wódka. Spróbowałam raz i popłynęłam w pierdolone procenty. W końcu czymś musiałam zastąpić Ciebie. / abstractiions.
|
|
  |
|
` teraz już wiem, że to co trwało od jakiegoś półtora roku nie było normalne. Wiem, że żadne z nas nie było szczęśliwe, a będąc razem jedynie się niszczyliśmy. Każdy ze znajomych zadawał sobie jedno pytanie "po co?" Po prostu byliśmy do siebie przyzwyczajeni, bo nie, nie kochaliśmy się już od dawna. Całe uczucie wygasło, a tak na prawdę baliśmy się życia osobno. / abstractiions.
|
|
  |
|
` nie rozumiem zdań wypowiadanych do mnie przez inne, bliskie mi osoby. Nocami myśląc nad wszystkim, dochodzę do złych wniosków. Tracę kontakty z rodzicami, przyjaciółmi. Tracę całe moje życie bo straciłam jego - cały dotychczasowy sens czegokolwiek. / abstractiions.
|
|
  |
|
` to cholerne uczucie nie daje mi spać. Za dnia wszystko jest w porządku. Jem śniadanie, myję włosy, maluję się, ubieram i wychodzę do znajomych. Tam dużo piję. Piszę na papierosach Twoje imię, a później spalam je w ułamku sekund. Późnymi wieczorami wracam do domu. Zmywam makijaż , idę się kąpać. Kładę się do łóżka, a do głowy napływa tysiące myśli gromadzonych w niej przez cały dzień w każdym z zakamarków. Pytania rozsadzają mi czaszkę. Coś nakazuje mi myśleć o tym wszystkim co wydarzyło się przez ostatnie półtora roku. Zupełnie nie rozumiem dlaczego mnie zostawiłeś, dlaczego wybrałeś tą jebaną gandę, a jeszcze bardziej nie ogarniam siebie. Bo do cholery, jak można Cię nadal kochać? / abstractiions.
|
|
  |
|
` kurwa. Znów nie wyszło. Znów złamałam obietnicę złożoną najbliższym, że przecież dam radę. Nie dałam. Moja dolna warga znów jest obolała i zakrwawiona bo zęby bez opamiętania wbijały się w nią z bezsilności. Paznokcie odciśnięte na dłoni od zaciśniętych pięści. Posiniaczone nadgarstki od walenia nimi w ścianę i kolejne kreski na rękach w obrębie żył. Ale kurwa przeciez miałam dać radę ! / abstractiions.
|
|
  |
|
` tak, mam klapki na oczach. Tak wiem, że kłamie, oszukuje, ćpa, pierdoli innym jakie to są śliczne, nie odbiera, nie odpisuje. Tak, wiem że ma mnie w dupie i tak, kocham go. / abstractiions.
|
|
  |
|
` może i cholernie mnie zranił. Może i każdego dnia kłamał, oszukiwał i zdradzał. Może i jest uzależniony od marihuany. Może i nie ma mi do zaoferowania cudownej przyszłości i wylałam przez niego więcej łez niż jest w stanie zmieścić się w morzach z całego świata, ale kocham go i mimo, iż nie jesteśmy razem - oddam za niego życie, jeśli będzie taka konieczność. / abstractiions.
|
|
|
|