 |
|
Nie mamo. To nie jest coś o czym mogę tak po prostu zapomnieć, wymazać z pamięci i pójść naprzód. Tak, wiem, że mam szesnaście lat. Ale zrozum, nie jestem już tym dzieckiem, które biega ze swoim różowym misiem... Nie zaraz, ja nigdy nie miałam różowych misiów... Mamo, spróbuj sobie to wyobrazić. Kiedy go nie widzę, czuję jak wszystko we mnie szaleje. Jakby miliard motyli przeleciało przez całe moje ciało. Uwielbiałam z nim rozmawiać. O wszystkim, nawet o tym, jakiego batona ostatnio zjedliśmy. Przy nim czułam się bezpieczna, wystarczyła tylko jego obecność. Przy nim byłam szczęśliwa. Wiesz mamo, gdy przy jakiejś osobie jest się tak bardzo szczęśliwym, a potem się to straci, to nie da się o tym tak po prostu zapomnieć. Kocham go, mamo. Kocham go tak cholernie mocno, że oddałabym za niego wszystko, mimo tego, że mam przecież tylko szesnaście lat.
|
|
 |
|
Wiadomo, że nie zawsze wszystko było mi na rękę. Często by coś osiągnąć musiałam przejść przez męke.
|
|
 |
|
nie wiem, co ja jeszcze robię na moblo. powinnam siedzieć z fizyką w łóżku i patrzeć prosto w oczy, każdej dynamice Newtona. a nie zastanawiać się, czy tak naprawdę, zrobiłam to, co powinnam. nie zapomniałam jeszcze o nim, a zaczęłam myśleć o innym. może i nie ma, tak kręcących każdą niebieskich oczów, ale ma zieleń, którą chcę nosić w sercu. rozmawiałam z nim, setki godzin, a z tamtym zamieniłam kilka słów, ale ciągnie mnie do niego. wyobrażam sobie, jakby wyglądała nasza pierwsza prawdziwa rozmowa, nasz pierwszy wyjątkowy spacer, nasz pierwszy wieczór spędzony na opowiadaniu o sobie. tak naprawdę? nie wiem, co ze mną się dzieje, tak bardzo tęskniłam za nim, iż uczucie zaczęło gasnąć, a ja rozpłynęłam się w marzeniach o prawdziwym szczęściu, o chłopaku z imieniem na P. w końcu odszedł, a wiedział, że przez to kiedyś całkowicie mnie straci.
|
|
 |
|
wieczorem wzięłam do ręki swój 'stary' pamiętnik. na pierwszej stronie był napis 'don't make a vilage' zaczęłam się śmiać, jaka to ja kiedyś byłam głupia. wędrowałam z kartki na kartkę ujrzałam dawne 'wypociny' jednak długo ich nie czytałam. na całej trzynastej stronie przeczytałam. 'bo bez Ciebie wszystko jest głupie' wspomnienia zaczęły wracać. na kolejnych widniały 'przyjaciela ma się jednego - misia' nie mogłam uwierzyć, że to tak wszystko się szybko zmieniło. 'strata mojej bff' chyba najbardziej mnie bolała, ale po tym wszystkim wróciłyśmy do naszej 'przyjaźni' jednak nie na długo. '05-02 - 14.07' nawet o nim tam pisałam. zakochanie w 'najlepszym' kumplu, pierwsze wagary z 'wielkim hallo' nowa przyjaźń i opisany każdy dzień ze szczegółami, do dnia w którym. 'zaczynam wszystko od nowa' szczerze? nie żałuję tamtych chwil, chciałabym jeszcze do nich 'kiedyś' wrócić, ale tylko z ludźmi, których mogę nazwać 'prawdziwymi' przyjaciółmi.
|
|
 |
|
wrąbał się do mojego łóżka, ale ja nie zwróciłam na to uwagi. - chyba miałeś być u dziewczyny? - wybuchłam. - siostra, ale przestań. wstawaj i idziemy na spacer. - zerwał mnie z łóżka. - nigdzie nie idę. - przytrzymałam się poduszki. - pojebało? - rzucił. - nie. - ugryzłam go w rękę. zaczęłam się dusić szlochem, pobiegłam do swojego pokoju. - nie którzy mają wszystko, a.. - zaczęłam szlochać. - a Ty nie masz nic? - odciągnął moje zapłakane dłonie od oczów. - mam, mam. - odparłam. - właśnie. masz zajebistych przyjaciół, ale ich nie doceniasz. masz miłość życia z którą boisz się być, ale też masz wszystko, a każdy chciałby mieć tak zajebistych rodziców, czy wspaniały charakter. naprawdę wiele ludzi, nie wie co to znaczy, być takim lubianym i docenianym, jak Ty. - wkurzył się. po całym domu, rozbiegł się jego krzyk. - kot przygotuj się, jedziemy zaraz na zakupy. - przerwał mu tata. - ja pierdole i Ty chcesz czegoś więcej? masz idealnie. - wyszeptał brat. kocham go, mimo wszystko.
|
|
 |
|
kiedyś się zobaczymy, prawda? uśmiechniesz się do mnie, no nie? nie będziemy mieć przed sobą już tajemnic, też tak chcesz? może weźmiemy zaadoptujemy małego pieska z łatką w kształcie serca na głowie, zgoda? staniemy przed drzwiami moich rodziców i się im sam przedstawisz, zrobisz to? a wiesz co wtedy im powiesz? tylko tyle, że z Tobą będę bezpieczna. wystarczy.
|
|
 |
|
- zmienię swoje życie. - wyszeptałam. tata zaczął milczeć. - tato no. - dodałam. - słucham? co chcesz zrobić? - spytał. - zmienić życie. - uśmiechnęłam się. - ale, że jak? - dopytywał. - zacznę się uczyć, przefarbuję grzywkę, zapomnę o chłopakach, zacznę dbać o przyjaciół, pogodzę się z wrogami, nikogo nigdy już nie pobije, ani nie podrapię, na twarzy będę miała ciągle banana, nigdy nie zobaczysz łez. - zaczęłam wymieniać. - boję się tej zmiany. - uprzedził. - no to słuchaj dalej. codziennie będę wracała do domu, a pierwsze co zrobię. wezmę do łóżka książki i zacznę kuć. - wyjąkałam. - muszę pogadać z mamą. - zaniemówił. - przecież nie będę ćpać, ani się ciąć. moje życie będzie piękne, a żaden typ nie zmieni tego z dnia na dzień. - syknęłam. - rób co chcesz. - brakowało mu słów. uznałam temat za zakończony. później zobaczył mnie zakochaną w książkach po uszy z dziwnym kolorem grzywki. - zwariowałaś? - wybuchnął. - zrobiłam to co chciałam. - odparłam. więcej się do mnie nie odezwał.
|
|
 |
|
a jak usłyszał, że nigdzie z nim nie wyjdę. przypełzał do mnie i zapytał, co mi się dzieje. nie miałam ochoty z nim gadać, a na szczerą rozmowę nie wystarczyło moich sił. siedzieliśmy tak ponad dwie godziny w samym milczeniu. wszystko musiał przerwać telefon od mojego brata z informacją, że mnie jak najszybciej potrzebuje. bez zastanowienia wybiegłam, zakładając bluzę i trampki, zapomniałam się z nim pożegnać. zaczął za mną podążać szybkim krokiem. w myślach miałam płacz brata, a w dodatku nie wiedziałam, co się takiego stało. - nie kochasz mnie. - usłyszałam głos swojego chłopaka za plecami. - dlaczego tak uważasz? - zaczęliśmy wymieniać się zdaniami. - bardziej Ci na nim zależy. - krzyknął. -no chyba nie? - złapałam go za rękę i pociągnęłam przed siebie. doszliśmy na miejsce, zobaczyłam brata z wielkim uśmiechem. wyrwałam mu z ręki prochy. - siostra, ale jestem pierdolnięty. - szlochał. miałam ochotę mu przywalić w twarz, miał przecież już nie brać.
|
|
 |
|
i nie masz prawa spojrzeć w inne oczy. złapać innej dłoni. dotknąć innego ciała. zasmakować innych ust. szczypać innych policzków. klepać w inny tyłek. gapić się w inny dekolt. szeptać do innego ucha. kochać innej. nigdy, przenigdy.
|
|
 |
|
tak, zakochałam się i co z tego? co kurwa mam z tego? przepłakane noce, Jego w snach, myślach, tęsknotę. nic więcej.
|
|
 |
|
Założę się, że Twoi rodzice by mnie polubili, przecież potrafię być miła. Twoi znajomi zapewne nie mieliby nic przeciwko, gdybyś zabrał mnie ze sobą, kiedy umawiasz się z nimi na piwo. Nie odmówiłabym oglądania meczu z Twoimi kumplami w piątkowy wieczór, darłabym się i przeklinała razem z wami. Zakładałabym szpilki i krótkie sukienki, byś nigdy nie wstydził się powiedzieć przy znajomych "to moja dziewczyna". Starałabym się być idealna, naprawdę, tylko daj mi szansę.
|
|
 |
|
nie pomagasz mi. ciągłe kłótnie, i rzucanie się o byle co. ciągłe fochy, i 'nie chce mi się z Tobą gadać' co wieczór, zamiast 'dobranoc,śpij dobrze'. nie masz pojęcia co jest w mojej głowie. nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo tracisz mnie z każdym słowem. rozumiesz? pierwszy raz w życiu chcę odejść. odejść, tak do końca, na prawdę.
|
|
|
|