 |
nie ubieram szalika gdy wychodzę, a na dworze mróz. piję piwo prosto z lodówki, zimną colę, jem lody. krzyczę i śpiewam z całych sił. byleby stracić głos i już nie móc mówić, jak bardzo za tobą tęsknię.
|
|
 |
najszczęśliwszy okres w moim życiu był wtedy, gdy miałam sześć lat. byłam już wystarczająco duża, by cieszyć się światem, lecz nie na tyle dorosła, by rozumieć którykolwiek z jego kłopotów...
|
|
 |
a o północy nałożę swoje najlepsze ciuchy, użyję najdroższych perfum i wyjdę na balkon. będę kolejną Julią, która nie doczeka się Romea.
|
|
 |
idę na papierosa, by pośród dymu nikotyny utracić wspomnienia. ostatnią rzecz, która nas łączy.
|
|
 |
ale to nie wszystko, upadniemy razem tak jak jeszcze nigdy nisko.. // happysad.
|
|
 |
taki wspaniały, cudowny, delikatny i pociągający. zaszedł od tyłu, przytulił, musnął lekko moją szyję, a później wziął na ręce i całował opierając mnie o ścianę. nie mogłam się wyrwać z uścisku jego rąk. nawet nie chciałam.
|
|
 |
- wypijmy za błędy. - oo. to nieźle się napierdolimy.
|
|
 |
to jest tak, jakby cały świat się zatrzymał. nie pocieszy cię przyjaciółka, smak czekolady, nowy chłopak, ani żadne z tych przyziemnych spraw, które sprawiają, że pojawia się uśmiech. radość może sprawić tylko ten wzrok, te oczy, które sprawiają, że twoje serce zaczyna drżeć. te usta, które sprawiają, że w twoim brzuchu pojawia się stado motyli. jego tembr głosu i ciepło skóry - tylko to jest w stanie cię uszczęśliwić.
|
|
 |
mam ochotę wybuchnąć niekontrolowanym śmiechem, kiedy wracam do domu i zaczynam analizować naszą relację. mijamy się pochłaniając się nawzajem wzorkiem. stając przed sobą, odwracamy spojrzenia kiedy tylko się spotkają. nie rozmawiamy ze sobą. wymieniamy się tylko porozumiewawczymi sygnałami. dotykamy się z każdą nadającą się okazją. tylko po to, aby poczuć siebie nawzajem. żadne z nas nie chce przyznać się, że nam zależy. wiesz co jest najzabawniejsze? że oboje doskonale wiemy, jak cholernie siebie pragniemy. wiesz co jest najgorsze? że czas, kiedy moglibyśmy być nawzajem szczęśliwy marnujemy na jakieś tanie gierki ze strachu przed upokorzeniem.
|
|
 |
jeśli usłyszysz przypadkiem w radiu lub telewizji, o rozszalałej histeryczce tańczącej na skraju wieżowca z butelką wina, krzyczącej do przechodniów, że życie jest brutalne a cukier za słodki - to będę ja zmagająca się z tą chorą miłością..
|
|
 |
i uśmiechnę się, byś znów poczuł się przegrany, byś mógł szepnąć pod nosem 'za późno'.
|
|
 |
bo czasem trzeba się uśmiechnąć. tak mimo wszystko, spróbować na nowo żyć. przestać żyć w klatce zbudowanej z mieszanki wspomnień i niespełnionych marzeń. dać z siebie wszystko. dla siebie i tych, którzy naszego uśmiechu są warci.
|
|
|
|