 |
siedziałam na parapecie o 3 w nocy, z kubkiem zimnego cappuccino. śmiałam się z potykającego mężczyzny, który na chwile pozwolił mi o Tobie nie myśleć.
|
|
 |
sama słyszę ironię w swoim głosie, gdy mówię o Tobie w czasie teraźniejszym. // veriolla
|
|
 |
usłyszałam Twoje imię. przymknęłam powieki i mimowolnie się uśmiechnęłam. pragnęłam tylko, by nikt nie zauważył, jak bardzo oczy mi się błyszczą, na samą myśl o Tobie.
|
|
 |
łatwiej nam udawać cholernie szczęśliwych, niż zdobyć się na szczerą rozmowę.
|
|
 |
obmyślam tysięczny powód, dla którego powinnam o Tobie zapomnieć. jednak żaden z nich nie jest w stanie przeważyć tego jednego, który każe mi o Tobie pamiętać. wiesz jaki to powód? miłość, czyli te uczucie, które jest dla Ciebie zupełnie obce.
|
|
 |
marzyła o tym żeby pofrunąć, żeby uciec jak najdalej stąd.. miała już dosyć problemów i tego przereklamowanego świata.
|
|
 |
im krótsza spódniczka, tym bardziej ją kochasz. im większy dekolt, tym bardziej ubóstwiasz. czyż nie na takiej zasadzie działasz, kochanie?
|
|
 |
chyba za bardzo chciałam pokazać, że mi nie zależy.
|
|
 |
był jej indywidualnym szczęściem, choć dalekim od jej ideałów. najważniejsze było to, że był prawdziwy.
|
|
 |
dziwi Cię moja obojętność. życie parę razy skopało mi dupę, więc się uodporniłam.
|
|
 |
czy istniejesz może w wersji z sercem? bardzo chciałabym mieć Cię takiego.
|
|
 |
i znów okazało się, że nikt mnie nie okłamał, po prostu zbyt wiele sobie wyobrażałam.
|
|
|
|