 |
|
ciągle ciebie przeklinam, kurwa tu nie ma przebacz. a mówiłeś, że śmiało mam na tobie polegać.
|
|
 |
|
granica między miłością a nienawiścią jest tą najłatwiejszą do przekroczenia. dlatego kochaj ostrożnie, nienawidź doszczętnie.
|
|
 |
|
póki co wciąż się uczę, ogarniam człowieczeństwo.
|
|
 |
|
zapominam kim tak naprawdę jestem. nie zamierzam z tego powodu rozpaczać. może tylko trochę.
|
|
 |
|
pamiętasz? obiecałeś mi, że przyjdą dla nas lepsze dni.
|
|
 |
|
jestem jak nałóg, jak pierdolony zawał. przychodzę, zabieram wszystko, potem zostawiam.
|
|
 |
|
mam w pamięci takie chwile, które sprawiają, że żyję.
|
|
 |
|
I pomyśleć co było dokładnie rok temu ... . || mamba.x3
|
|
 |
|
ja pamiętam ten dzień, smsy i słowa. wtedy w końcu przestałeś być anonimowy.
|
|
 |
|
przed oczami mam nas. nasze splecione ręce, pruderyjne spojrzenia. moją głowę skrupulatnie ułożoną na Twoich kolanach. ale nie ma słów. są tylko puste krzyki. nieme półsłowa. otwieramy usta na próżno, nie wydając z siebie dźwięków ani uczuć.treść naszych rozmów udało mi się zwyczajne wyeliminować ze wspomnień. teraźniejszość jest łatwiejsza bez obecności przeszłości.
|
|
 |
|
słowa czasami bolą bardziej niż czyny. ale to nie istotne. przewaga czynów na słowami jest taka, że one nie potrafią kłamać.
|
|
 |
|
jedyne czego pragnę na te święta to spokoju. ucieczki. obudzenia się z koszmaru,którego nieusilnie staram się pozbyć poprzez szczypanie się po ciele każdego ranka. łudzę się, że to wszystko jest tylko imaginacją. zostawiłam koło łóżka filiżankę po kakao. codziennie rano budzę się i przecierając oczy spoglądam na nią. z nadzieją, że znowu poczuję zapach brązowego napoju. znowu ujrzę unoszącą się parę. znowu obrócę się, żeby dostać całusa w czoło i gwałtownie objąć Cię w pasie. ale z każdym porankiem uświadamiam sobie, że chęć tego wszystkiego jest znikomą abstrakcją, a od rzeczywistości nie ma ucieczki.
|
|
|
|