 |
|
bywa samotna i smutna, byleby tylko przetrwać do jutra
|
|
 |
|
za parawanem imprez i neonów tylko smutek, w katalogu bodźców miłość stała się białym krukiem
|
|
 |
|
jeśli grasz w tę grę musisz grać czysto, wiesz nie przelicza się wszystkiego na monetę, pamiętaj tylko leszcz podnosi rękę na kobietę, nie czaje tych co trwają w dziwnych związkach, kochasz to jesteś, nie to nara piątka!
|
|
 |
|
osiedle śpi, mrok nad każdym blokiem, mgła pociera twarz o szyby okien
|
|
 |
|
marzenia przeszły, zgorzknienia, lecz dziś na serio: zostawiam dom pełen lęków, cała noc przede mną
|
|
 |
|
historie przemilczane, zmięte, skreślone, krwiste cumulusy, myśli przez szept rozrzucone
|
|
 |
|
widzę lśnienie oczu, zanim popłyną łzy, czuję przeklęty wir poprzednich dni
|
|
 |
|
rozdziera nas cisza, bez werbla na raz, nade mną ciąży milczenie miliona gwiazd
|
|
 |
|
zawieszone w próżni, poza czasem, stany świadomości pozbawione sennych marzeń
|
|
 |
|
oddycham tym powietrzem - dawało mi siłę jak dotąd, na karku czuje lekką bryzę, chłód pod stopą
|
|
 |
|
jak król w królestwie cieni, ja i mój pokój - tkwię w ćwierć śnie, skąpany w półmroku
|
|
|
|