 |
|
mamy równe prawa i chcemy mieć rodzinę, homo nastolatki będą teraz wjeżdżać w ślinę
|
|
 |
|
kopnąłem raz w ósemkę, teraz jestem nieśmiertelny
|
|
 |
|
skumaj to typie, że balet w za dużej dawce, może zrobić z ciebie cipę
|
|
 |
|
co się slinisz pizdo? młotkiem jesteś, młotku, umrzesz młotku, nic nie zmienia pochodzenie, skoro nosisz kurwę w środku.
|
|
 |
|
Oddycham powoli, z myślą że wolniej będziesz odchodzić.
|
|
 |
|
Pamiętasz tekst 'życie wyjebie mi liścia'? Poraz kolejny wyjebalo, tym razem dość niespodziewanie. Choć to może bzdura, bo doskonale wiedziałem do czego to może nas doprowadzić. Krawędź, kres wytrzymałości, po których nie ma nic, prócz otchłani wstydu, hańby, bezradności. Ciemności, w której pozostanie żyć w nieskończoność. Ja stojący na krawędzi tego wszystkiego, i Ty trzymająca mnie za ramię, bez pewności czy mnie zatrzymać czy zepchnąć.
|
|
 |
|
skojarz mnie z towarem, który dziś w śmiertelnej dawce, wstrzyknę ci jak Ice Cube, dam ci buzi zanim zaśniesz
|
|
 |
|
niczego mi do szczęścia nie brakuje prócz uczucia, pierdolonej satysfakcji, która spokój twój zakłóca
|
|
 |
|
wiem, że kręci wiele lasek, pozabijam je, zgadnij czym? ej mam kasę. zgarnę całą kasę, która dzisiaj jest do wzięcia
|
|
 |
|
mam kopa jak nokaut, daj topa, brak focha
|
|
 |
|
po pierwsze robię taki wjazd, że wszyscy robią hałas, po drugie jak się komuś nie podoba niech spierdala
|
|
 |
|
słodka siostro jestem Twój, tylko Twój, tylko bądź przy mnie, trwaj, proszę Cię stój
|
|
|
|