 |
|
To był dziwny dzień, dziwny miesiąc, dziwny rok, dziwne życie.
|
|
 |
|
Życie nieistotne, kiedy nie ma Ciebie.
|
|
 |
|
Wbijasz szpile, wolę jak wysyłasz mi pinezkę.
|
|
 |
|
Abonent jest czasowo niedostępny, chyba nauczyłaś się nie odbierać w weekendy.
|
|
 |
|
Jak zasięg zerwany w tunelu, jak kożuch płynący po mleku, download'y zerwane przy procentach 99, jak bankomat, co nie wydał Ci PLN-ów, słuchawki splątane w za ciasnej kieszeni, jak żółtko rozlane na starej patelni, gdy ludzie w lokalu są jacyś za piękni, gdy prosisz o kawę dużą, a barista poprawia, że Venti - właśnie tak mnie wkurwia, kiedy nie odbierasz, tak mnie irytuje, gdy nie odpisujesz, sobie wymyśliłaś chyba, że tu melanż, że siedzę z kolegami i Cię ignoruję, to nie tak, to nie tak, to nie tak..
|
|
 |
|
Wszystkie trasy w głowie prowadzą do Ciebie.
|
|
 |
|
Kiedy robisz szkodę mówię, że nie szkodzi, moja droga trochę by było szkoda nas.
|
|
 |
|
Kiedy mówi, że mnie nie chce nie rozumiem czego ona może chcieć.
|
|
 |
|
Nie mogę się opamiętać, ona była taka piękna.
|
|
 |
|
Mała, jesteś taka "przyłóż do rany", nie umiem ciągle być taki.
|
|
 |
|
Różowy crystal, truskawki, kwiaty dla naszych kobiet.
|
|
 |
|
Przyjaźń? nigdy na siłę jej nie chciałem zdobyć, wierz mi
Na prawdę jest niewielu którzy są na prawdę wieczni
Dręczy mnie to do dzisiaj, czasem mam koszmary senne
W sumie wyszło mi na plus, doświadczenie jest bezcenne
Zbawienne okazało się wiesz prawdy wyjście na jaw
Gdyby przecież nie to nieszczerość by tryumfowała
Ja z dala takich ludzi trzymam na dystans, manipulatorów
Pseudo aktorów pozbawionych honoru
Ta, przyjaciel winien wspierać cię co dzień, być zawsze przy tobie
W wyjątkowych sytuacjach skoczyć za tobą w ogień
Nie zdradzać powierzonych sekretów, doceniać
Nie jak te świnie, które próbują zniszczyć nasze marzenia
Które rosną w siłę, znowu, sztama to dowód
Dzięki niej jesteśmy silniejsi mając więcej wrogów
Trafi swój na swego, jeżeli nie my to los ich skarci
Zostanie po niech tyle ile byli warci
|
|
|
|