 |
|
spotkałam ją - małą, niewinną, bezbronną. siedziała na krawężniku, płakała. zapytałam jej ' Co się stało? 'odpowiedziała mi : ' Mam tylko piętnaście lat, szkołę, rodziców - swój mały świat. Pewnego dnia poznałam go, straciłam głowę, trudno było o normalną ze mną rozmowę. Uciekałam, krzywdziłam, wyje.bane miałam, strachu nigdy nie doznałam' . Zamilkła. Zapytałam co potem, żałowałam! ' Potem uciekł ode mnie, może to ja od niego, odszedł, zostawił mnie sam.. teraz umieram z miłości, spotka to też Ciebie, poczekaj dziesięć miesięcy szczęśliwych, a potem cierpieć będziesz tyle samo ile kochałaś'. Tak miało być, tak się stało.
|
|
 |
|
tak kurwa. sama się oddalałam, chociaż co robiłam nie wiedziałam. i myślisz, że to proste, nie kurwa jestem jak te suki zazdrosne. pamiętaj, że to się odegra tak musi być. :D
|
|
 |
|
rozpierdala mnie to wszystko, tylko ta szara rzeczywistość. kolejny dzień bez uśmiechu, kolejna noc przepłakana. umierać z miłości to takie banalne.
|
|
 |
|
dzielę się na dwie strony. jedna mówi : daj spokój, a druga : chcę wojny!
|
|
 |
|
pada śnieg, wchodzę zmarznięta do domu. siadam przed oknem owinięta w koc z kubkiem kakao w ręku. przecieram spierzchnięte dłonie, smaruję kremem nawilżającym, który uspokaja mnie swym zapachem. i zastanawiam się, czy serce też można tak posmarować, żeby szybciej się zagoiło? a śnieg pada i zdaje się zasypywać wszystko, co na tym świecie było nasze i wspólne. do widzenia, kocham cię. / wyjdz
|
|
 |
|
Wracałam do domu wieczorną porą. Było juz ciemno. Ciemne ulice oswietlały wysokie latarnie. Po drodze mijałam ludzi, z ich twarzy można było odczytać smutek i zakołopotanie. Może byli samotni? A może bali sie ciemności? Nie wiem sama.. Nie zastanawiając sie dalej, szłam żwawym krokie. Mimo, że byłam w cienkiej kurtce, a noc nie należała do ciepłych, nie odczuwałam chłodu. Powietrze tego wieczoru było żeśkie i lekkie. Przybrało zapach świeżo ściętej trawy. Wiatr delikatnie owiewał moją grzywke. Poczułam wtedy, że jestem szczęśliwa, mimo wielu problemów jakie ostatnimi czasy mnie spotkały. Patrząc na zachmurzone niebo chciało mi się żyć. Lecz nagle poczułam, że czegoś mi jednak brak. Początkowo nie zdawałam sobie sprawy, ale później zrozumiałam. Brakowało mi twojego kroku obok mojego. Twojego spojrzenia, uśmiechu. Brakowało mi poczucia bezpieczeństwa, sensu istnienia. Brakowało mi po prostu Ciebie.. / wyjdz
|
|
 |
|
myślałam że chciałabym żeby tu był i musnął ustami mój policzek. / wyjdz
|
|
 |
|
Chcę być Twoim powodem wszystkiego. Chcę być zachwytem na Twoich ustach. I tęsknotą. Najpiękniejszym krajobrazem, który malujesz w wyobraźni. Słodkim oddechem i piękną melodią w sercu. Chcę być drżeniem Twych rąk i tęsknotą w niebieskich tęczówkach. Płótnem nieba obsypanym gwiazdami. Ochronną dłonią. Paciorkiem różańca. Chcę być dla Ciebie. / wyjdz
|
|
 |
|
Pamiętasz jak po kryjomu wymienialiśmy się kartami pod stołem ? Tak bardzo nie lubiłam przegrywać... Zawsze się uśmiechałeś, nawet gdy nie wygrywałeś. Nigdy nie siadałeś gdzieś daleko, tylko zawsze na przeciwko mnie... byłeś blisko. Od razu szturchałeś mnie nogą, kiedy miałam dziwna minę po rozdaniu partii. Pamiętasz jak już wszyscy twoi koledzy poszli a Ty zostałeś, patrzyłeś na mnie, śledziłeś każdy mój ruch, każde drgnięcie... Pamiętasz to jeszcze ? / wyjdz
|
|
 |
|
Trzyma mnie myśl,że nawet myjąc zęby,malując nieustannie paznokcie u nóg,jedząc musli na śniadanie, Ty jesteś.I wcale mi nie przeszkadza,że często wyglądam przy tobie jak nieogarnięte dziecko,cieszę się do słońca,skaczę po trawniku.To co, prawda? Ważne,że nie muszę nikogo udawać.Przy tobie po prostu czuję się sobą,nieważne,czy w piżamie,czy w sukience.Jestem szczęśliwa / wyjdz
|
|
 |
|
Zostali spętani własną zależnością. Tą, której miało nie być./bansujzdziro
|
|
 |
|
strzeż, mnie Boże, żebym nie złamała, piątego przykazania dekalogu, 'nie zabijaj', jak zobaczę, tą szmatę, na oczy. / melaa
|
|
|
|