 |
|
mogłeś mnie karmić każdym najdziwniejszym kłamstwem, mówić mi wszystko co chcę usłyszeć, bawić się mną jak marionetką, byłam zabawką w Twoich rękach , pacynką , którą bawił się cały świat , głupia naiwność zniszczyła resztkę zdrowej podświadomości / emptej
|
|
 |
|
zgubiliśmy się gdzieś w uczuciach , zgubiliśmy magię wzajemniej obecności , czucie minęło , znajomość się skończyła , jednak w mej zniszczonej podświadomości zawsze będziesz górował jako najważniejsza osoba mojego życia / emptej
|
|
 |
|
zafascynowałeś mnie czymś , czego nie potrafię opisać, byłeś w stanie namalować na mojej twarzy uśmiech w niespełna kilka chwil , zniknąłeś tak szybko jak szybko znikały moje smutki , w momencie Twojej obecności przy mnie / emptej
|
|
 |
|
gdzieś w marzeniach kroczysz jeszcze obok mnie, pełny szczęścia . Kroczysz jako osoba , przy której każdy problem zamienia się w błahostkę . wszystko to jest takie realne , poza tym, że jeszcze będzie tak , jak było kiedyś / emptej
|
|
 |
|
wrzesień? osiem kilo na plecach i On. co czterdzieści pięć minut.
|
|
 |
|
zupełnie świadomie wybieram Ten kawałek w odtwarzaczu. ten tak dotkliwie opisujący sytuację w której utknęliśmy, w której pogubiliśmy się do maksimum pozostawiając za sobą wszelkie strzępki nadziei. moment, w którym nagle otrzeźwieliśmy przywołując na powrót rozsądek. w którym ja rozszarpałam słowami Jego serce, a On tym ostatnim pocałunkiem - ostatecznie zabił moje wszystko. chwila, kiedy łzy były tak normalne, a ból oznaczał czynnik, który miał zarówno Jego, jak i mnie, nigdy nie opuścić.
|
|
 |
|
przyjaciel to osoba, która bez względu na sytuację: w przypadku śmierci dziadka, zdechnięcia chomika, czy chociażby zafarbowania najlepszej sukienki - będzie wiedziała co robić. nie rzuci pustego 'ułoży się, jestem z Tobą' po czym odejdzie, cicho zamykając za sobą drzwi. zwyczajnie zmusi nas do patrzenia sobie w oczy, usiądzie tuż przed nami i będzie milczeć, że świadomością, że teraz tylko tego potrzebujemy. ciepła bezwzględnej obecności, bez szeptu jakichkolwiek słów.
|
|
 |
|
kiedyś nie mogłeś znieść widoku moich łez dziś sam mnie do nich prowokujesz / emptej
|
|
 |
|
czas zapomnieć, ale czy będę w stanie wymazać z pamięci każdą z tych chwili które utrwaliły się z niesamowitą siłą w mojej pamięci ? / emptej
|
|
 |
|
niepewnie położył swoją dłoń na mojej spoczywającej na stygnącym chodniku. nachylił się do mojego ucha cicho szepcząc moje imię. - bądź ze mną szczera. nienawidzisz mnie, prawda? za to co zrobiłem? - pytał pobierając co chwila do płuc urywane hausty powietrza. podniosłam wzrok zagryzając dolną wargę. zauważyłam jak w Jego oczach igra cholerna mieszanka wszelkich uczuć - począwszy od nadziei, przez żal, aż po odrazę do samego siebie. - jesteś kretynem. - wydusiłam i poczekałam na Jego reakcję. spuścił głowę, schował twarz w dłoniach. odnalazłam Jego podbródek palcami następnie unosząc Go jako niemą prośbą o spojrzenie na mnie. - kretynem, któremu oddałam serce. - dokończyłam wsuwając się w Jego ramiona ze świadomością, że będzie już mój, na zawsze.
|
|
 |
|
kiedy muskał wargami mój policzek szepcząc, że najchętniej nigdy nie odstępowałby mnie na krok - mogłam śmiało powiedzieć, że odnalazłam niebo. wyszukałam je tutaj, przy Nim. najcudowniejsze miejsce, jakie mogłam sobie wymarzyć.
|
|
|
|