 |
|
tak jakoś powiewa szczęściem, który momentalnie przeszywa mnie całą, objawiając się uśmiechem... aż chce się żyć. tak jakoś nie dowierzam, tak jakoś ciągle zacieszam, tak jakoś, dzięki Tobie.
|
|
 |
|
bycie szczęśliwym nie zawsze oznacza, że wszystko jest idealnie. szczęście oznacza, że zdecydowałeś spoglądać na świat poprzez swe niedoskonałości.
|
|
 |
|
najpiękniejsze jest to, że bez żadnych skrupułów mogę stanąć na środku ulicy i krzyknąć, że jestem szczęśliwa. nie okłamując nikogo.
|
|
 |
|
ból serca, gdy widzisz kolejną raperkę lub rastafariankę w szkole, chociaż jeszcze dwa miesiące temu było tyle plastików, a rok temu tyle emo panienek? nic, w tym dziwnego, że dostaję kurwicy na ich widok, posyłam im setki ironicznych uśmiechów i są tematem naszych ploteczek.
|
|
 |
|
w moją stronę kierujesz wyłącznie wyzwiska. zapomniałeś już o komplementach, które prawiłeś mi codzień. przykro mi, iż nie masz za grosz wychowania. nie wypada traktować tak kobiety, nawet tej, która zraniła Cię tak dogłębnie. możesz schować się do szafy 'mężczyzno' za dychę.
|
|
 |
|
smak marlboro frostów, Twoich ulubionych papierosów + 10 punktów do wspomnień.
|
|
 |
|
pierdolone dwanaście miesięcy bez Ciebie. czy takie były nasze plany?
|
|
 |
|
z daleka czułam Twój charakterystyczny zapach. mieszanka dymu papierosowego, perfum Adidasa oraz zielonych gum Orbit. najpiękniejszy aromat świata. przeszliśmy obok siebie, obojętnie. nie kłamałeś mówiąc, iż będzie tak jak przed dwudziestym siódmym kwietna, że będziemy dla siebie obcy. cholerna, wielka szkoda.
|
|
|
|