 |
|
zajebać z gabinetu lekarskiego ciotki znieczulenie, i wjebać je sobie w serce. hm miło
|
|
 |
|
siadając na ławce czekała na autobus . tego dnia nie przeszkadzało jej , że spóźnił się on kilka minut . powolnie weszła do niego popychana przez zmęczoną młodzież wracającą do domu ze szkół , odbiła bilet i zajęła ostatnie miejsce w autobusie , niedbale kładąc torbę na siedzeniu obok , by przypadkiem żadnej starej babie nie przyszło do głowy usiąść . wsunęła w uszy słuchawki zamykając oczy i położyła głowę na szybie . chciała się wyłączyć zupełnie , przestać myśleć , przestać oddychać a co najważniejsze - przestać czuć . jedynym marzeniem była ucieczka z tego świata , nie miała sił dłużej w nim żyć . stróżka ciepłych łez sunąca przez skroń zatrzymała się w szaliku . nie chciała pęknąć przy tłumie cisnących się ludzi w autobusie , dlatego przełączyła piosenkę na bardziej żywszą . nawet ona nie pomogła , bo krople zaczęły skapywać jeszcze bardziej intensywnie . w myślach wyzywała się od najgorszych , bo przecież miała być silna .
|
|
 |
|
czujesz coś do niego? nie, tylko go kocham.
|
|
 |
|
kochać to nie znaczy zawsze to samo, uważaj ziomek, bo ta dupa, ma w głowie cholernie mało.
|
|
 |
|
''Mam wiarę, że wszystko mogę zmienić
I sprawię, że połączy to, co nas dzieli
To, czego chcemy łatwiej osiągnąć wspólnie,
Ale musisz jeszcze raz zaufać, wiem że to trudne! ''
|
|
 |
|
''Dajcie już temu spokój, zróbcie to zamiast mnie męczyć psychicznie, nie martwcie się co będzie potem, bo ja już o to sam zadbam, by jedno i drugie miało świadomość, że źle postąpiło i to dotkliwie.'' To Twoje słowa.
|
|
 |
|
Pihem to ja nie będę, zdecydowanie.
|
|
 |
|
kocham Cię. wierzę, że zrozumiesz, że obczaisz moją złość. chcę byś to przeczytał i zrozumiał kim dla mnie jesteś. bo jesteś mi potrzebny do życia jak powietrze.
|
|
 |
|
nie śpię po nocach, bo myślę o Tobie, a Ty, bo piszesz z Nią. myślisz, że mnie to rusza? mylisz się. mnie to tylko wkurwia. możesz być z kim chcesz, masz takie prawo. chociaż to mnie dla Ciebie wybrano. denerwuje mnie ten fałsz, który prezentuje. cholera, zaraz przez nią wykorkuje. marzę by cofnąć czas o pół roku. byś jej nie poznał, a nasz związek był dalej w toku. nie umieram, nie zdechnę. jakoś nie mam chęci. nie napiję się rtęci. nie martw się. jestem mistrzem w uprzykrzaniu życia tym, którzy mi to zrobili.
|
|
 |
|
plotkujecie, że nie płaczę? że mam wyjebane? ja tylko uczucia w sobie tłamszę. mam gdzieś facetów, co mi głowę zawracają, kocham tych, którzy mnie po prostu w dupie mają. masakra. mogłabym rapować zacząć. rymy same wchodzą, ale nie tutaj, bo słaba jestem. w gadce raz dwa pokonam. inteligentniejsza? owszem. ładniejsza? kwestia gustu. ja się sobie nie podobam. masz władzę w rękach, bo z Nim nie pisuję. chyba Ci się coś w tej główce gotuje. nie, nie umrę. nie popełnię samobójstwa, nie dam Ci tej satysfakcji. do celu dochodzę po łebkach, chociaż miałabym Ciebie zabić.
|
|
 |
|
takich jak Ty są tysiące, a Wanilia jest tylko jedna. pogódź się z tym wreszcie. możesz z Nim być, możesz pisać, ale i tak nie dorównasz temu co reprezentuję sobą. nie jestem fałszywą szmatą, zrozum to. przyjaciół traktuję jak skarby, nie rzucam im kłód pod nogi. ba, chciałam dać Ci szansę, próbowałam to naprawić, nie chcesz, dobra. wolisz się do mojego faceta migdalić. na dobre Ci to nie wyjdzie, bo ja nie odpuszczam. na siłowni podnoszę, nie po to by marnować moc jaką w sobie mam. chciałam być mądrzejsza, od wszystkich wariatek, które walczą. nie jestem. będę nad kreską, nie pod nią. ja to nie Ty, Maleństwo.
|
|
|
|