 |
na stole stały cztery świeczki. pierwsza rzekła nagle. : "jestem dobrem - ludzie już mnie nie potrzebują, wiec mogę zgasnąć.." druga świeczka dodała. : "jestem sprawiedliwością, dziś nikt mnie już nie potrzebuje!" obie świeczki zgasły.. trzecia,zasmucona rzekła. : "jestem miłością - na mnie ludzie mają coraz mniej czasu,wiec i ja zgasnę.." trzy świeczki zgasły. do pokoju weszła młoda kobieta i ze smutkiem popatrzyła na zgaszone świeczki. czwarta świeczka odpowiedziała. : "nie martw się, jestem nadzieją, póki ja istnieje wszystko można zacząć od nowa.." ♥
|
|
 |
Wszystkie te kłamstwa doganiają mnie. Nie mogę tak po prostu tego odłożyć i pójść spać. Zamykam oczy i wszystko, co widzę To ktoś, kim nigdy nie będę.
|
|
 |
Za każdym razem kiedy widzę Twą twarz Moje serce bije jak oszalałe. Nie bój się, to tylko miłość.
|
|
 |
Nasza wspólna przestrzeń rozbiła się dawno temu Wymknęła się przez szpary, których, obawiam się, nigdy nie poznamy
|
|
 |
Spojrzenie. Wystarczy jedno, aby powiedzieć to, czego nie opiszą słowa. Jedno, aby zobaczyć, co kryje się w drugim sercu. Jedno, aby mieć pewność, że to właśnie TY.
|
|
 |
Jeśli kochasz to nie żałuj przytul mocno i pocałuj!
|
|
 |
I wierzę w każde słowo, którego nie powiesz Mówiąc bez dźwięku
|
|
 |
Jesli któregos dnia Twoje smutne oczy powiedza mi "odejdz" to zrobie to.Mam jednak nadzieje, ze rozum bedzie Ci wtedy kazal krzyknac "zaczekaj, pójde z Toba".
|
|
 |
wlozyla sluchawki do uszu. stanela na tarasie i wpatrywala sie w gwiazdy.w reku trzymala kieliszek wina.słuchajac jednej piosenki w kólko, delektujac sie kazdym lykiem wina,stala w ten sposób, az do switu.czekala na wschód slonca. miala nadzieje, ze razem z nowym dniem, pojawia sie nowe nadzieje.
|
|
 |
Potrzebuje milosci i uczuc prawdziwych ale wole nie miec nic, niz miec cos na niby.
|
|
 |
Nie ma wyjątków od reguł, są tylko wyjątkowe durne reguły
|
|
 |
i za kazdym razem kiedy patrze na Ciebie nie moge wyjasnic co czuje w srodku.oddac zycie za Twoje spojrzenie.
|
|
|
|