 |
|
najgorzej jest patrzeć na własne marzenia, które spełniają się komuś innemu .
|
|
 |
|
- Pobawimy się, że ja będę Twoją dziewczyną, a Ty moim chłopakiem ? - Po co ? - Bo chodź raz, chcę kochać dla zabawy jak Ty...
|
|
 |
|
mam wyjebane na to, że komuś nie podoba się moja smutna mina i krzyczy mi, bym się nie smuciła . to co do chuja, mam szczerzyć zęby jak popierdolona, gdy czuję się tak cholernie źle ?!
|
|
 |
|
Powinnam zapomnieć wszystko, co wtedy widziałam, słyszałam, czułam.Wpadłam w to cholerne gówno po uszy.Tak skarbie, mówię o tej naszej pseudo-miłości, udawanej przyjaźni i tym całym syfie..
|
|
 |
|
-Czy ona ma zawsze takie radosne oczy? -Nie, tylko wtedy jak Cię widzi.
|
|
 |
|
akurat dziś spotkałam go na mieście! co za cudowne zrządzenie losu, pomyślałam. podeszłam pewna siebie, do niego, podałam mu dłoń. - wszystkiego najlepszego. - och, dziękuję, nie spodziewałem się. - wiesz, ja też nie spodziewałam się, że Ciebie spotkam. wręczyłam mu lizaka, kwiatuszka, którego przezornie zawsze nosiłam w torbie. - pamiętasz, że to mój ulubiony, jak miło. - jak mogłabym zapomnieć, szczęścia z nią. - ona nie wie, że je lubię, ale nieważne. dziękuję jeszcze raz. i odszedł.
|
|
 |
|
I ta niesamowita radość,gdy się do mnie uśmiechasz...
|
|
 |
|
nie wiesz nawet co pomyśleć. znajome, prawda?
|
|
 |
|
Nadzieja to płomień , który chce płonąć nawet , jeśli jest zgaszony
|
|
 |
|
siedziała na wysokim, szkolnym parapecie. nałożyła kaptur i spuściła głowę. w słuchawkach leciała ich melodia, zamyśliła się przez nieuwagę, jej oczy wypełniły się świecącą substancją. chlipała sobie cichutko w najlepsze, gdy nieoczekiwanie poczuła czyjąś dłoń. jestem totalnym idiotą, wiem. przepraszam. nie chciałem tego kończyć. - już za późno. - na przyznanie się do błędu nigdy nie jest za późno, kocham Cię. - ja Ciebie też. nie mogła powstrzymać swoich uczuć i wtuliła się w jego ramiona.
|
|
 |
|
Gdybyś pisał do mnie sms'y zawsze wtedy, gdy o Tobie myślę, nie miał byś czasu nawet na sranie.
|
|
 |
|
Pomyśl czy warto zjawiać się w czyimś życiu tylko po to, by później z niego odejść.
|
|
|
|