 |
|
Coraz częściej pojawiasz się w moich myślach. Coraz bardziej dociera do mnie jak nieludzki ból Ci zadałam. Coraz więcej łez spływa po moich policzkach i coraz mocniej żałuję, bo dzisiaj wiem jedno - tylko Ty byłeś osobą, która naprawdę mnie kochała.
|
|
 |
|
Nie potrafię tego pojąć, jak ludzie pozwalają się przywiązać do siebie, a później tak nagle znikają, odchodzą. Nie rozumiem dlaczego przyjaciele tak szybko się poddają, dlaczego nie trwają długo przy osobie, którą traktują, jak przyjaciela. Nie jestem w stanie pojąć dlaczego tak szybko można przestać o kimś myśleć, być obecnym przy tej osobie i żyć z nią w zgodzie. Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego tak cholernie to musi boleć, dlaczego codzienne trzeba walczyć, aby nie pokazać, jak bardzo tej osoby brakuje w czyimś życiu, kiedy to ta osoba była kimś godnym zaufania, kimś komu mimo wszystko było w stanie się zaufać... Nie rozumiem tego i nie chcę pojąć, jak łatwo rezygnuje się ze wszystkiego... Bo nie wiem czy byłabym w stanie to znieść. Nie wiem czy moje serce byłoby w stanie udźwignąć tak kolejny, wielki ciężar bądź czy byłoby w stanie na nowo walczyć po upadku, czy silnie krwawiącej raniei
|
|
 |
|
Mówię Ci, co chcesz usłyszeć. I mówię to dla Ciebie.
|
|
 |
|
Być może za kilka lat spotkamy się gdzieś przypadkiem i pójdziemy razem na kawę. Porozmawiamy wtedy, na spokojnie, zmienieni przez kolejne kilogramy doświadczeń. Uśmiechniemy się do siebie - nieco poważniej, bez dawnej namiętności. We wspomnieniach kilka razy przewiną się wybrane wspólne chwile, lecz przede wszystkim - prawdopodobnie powiem Ci prawdę. Opowiem Ci, co się wydarzyło, w jakiej kolejności, pozwolę Ci zrozumieć. Za kilka lat, bo teraz nie potrafię. Teraz nie chcesz mnie słuchać, nie wierzysz i nie ufasz. Teraz uważasz, że usilnie próbuję zepsuć Ci życie podczas kiedy właściwie nie mam w tym udziału. Teraz mi jest właściwie obojętne, co o mnie myślisz, a wówczas powiem Ci to tylko po to, żebyś zrozumiał jak bardzo pomyliłeś się co do rzekomej zmiany mojej osoby i odczuć mojego serca względem Ciebie.
|
|
 |
|
Podobno lubisz prawdę? Jak lubisz to czemu zawsze ryczysz kiedy Ci ją wygarnę?
|
|
 |
|
To wraca gdy budzę się z kacem patrząc na blizny.
|
|
 |
|
Czy mam w sobie serce ? Czy potrafię czuć ? Nie wiem, może. Ostatnio jest z tym coraz gorzej, uczucia biorą górę nad wszystkim. Gdyby jeszcze były jakieś normalne, ale nie bo ze mną kurwa nigdy nie jest normalnie. Zawsze coś się musi spierdolić, bo przecież życie byłoby nudne co nie? Rozpierdala się wszystko w koło mnie a tym sama rozpierdalam się ja, zmierzam ku końcowi, w końcu nikt nie żyje wiecznie prawda? /passionforlife
|
|
 |
|
Ludzie tyle razy mnie zawiedli, tyle razy przez nich cierpiałam, tyle razy wierzyłam, że jednak istnieje coś takiego jak zmiana. Ale bądzmy szczerzy, zmiana nie istnieje, a jedyne co można to odkryć samego siebie. Najlepszy przykład moja własna rodzicielka, osoba która powinna mnie kochać bezgranicznie, a najbardziej mnie rani, tyle razy wyciągałam do niej rękę, tyle razy chciałam próbować od nowa, ale cóż jak się okazuje nie warto. /passionforlife
|
|
 |
|
On jest, On istnieje, On oddycha. Chodzimy w te same miejsca, lubimy te same rzeczy. Idealnie co nie ? Ani trochę, nie ma w tym nawet odrobiny ideału, chce Go tak bardzo, że zaczyna mi się pierdolić w głowie już całkiem, wraca depresja kiedy nie mogę go mieć, a kiedy jest, jest taki jak zawsze, zimny z gorącym sercem. Wiem, że chce mnie tylko do jednego, wiem, że to złe, ale kurwa to On, tylko dzięki niemu teraz coś czuję, poza tym kto mi go zabroni ? / passionforlife
|
|
 |
|
Jestem na straceniu, z własnej winy. Hah, jakie to kurwa żałosne. Wpierdalam się w rzeczy o których mowie, że są złe. Widzę co narkotyki robią z ludźmi, jak to jest być na głodzie, tłumaczę innym, że powinni z tym skonczyć, a sama chce próbować coraz to nowych rzeczy. Co się stało z Tą dziewczyną, która kiedyś mówiła wszystkiemu co nielegalne nie, kim ona jest teraz? Zwykłą suką, z rozjebanym sercem przez pierdolonych skurwysnyów./passionforlife
|
|
 |
|
[2] Dopowiedział, zanim odsunął się na kilka centymetrów. Pochylił głowę i lekko musnął moje wargi, a kiedy lekko je rozchyliłam od razu zrozumiał jak mi się podoba, jak bardzo Go chcę z tym wszystkim, co sobie tak pięknie wyobrażamy. Po pocałunku zaczerpnął powietrze i już otwierał usta, by coś powiedzieć, lecz przyłożyłam Mu do nich palec - ... najlepiej. Czuję - mruknęłam, a On potwierdził to szczerym uśmiechem.
|
|
 |
|
[1] Zmieniłam pozycję, siadając po turecku na ławce i przypatrując Mu się dokładniej. Na oko zaczęła się już trzecia godzina naszego przebywania w parku na rozmowie. - Daj mi trochę czasu, a obiecuję, że będzie nam najlepiej na świecie - powiedziałam szeptem. Jego wzrok intensywnie przewiercał mój. Przybliżył dłoń, a podczas mówienia kolejno zaczął muskać moje włosy, przechodząc następnie na twarz - od policzków, przez nos, dochodząc do ust. - Mogę siedzieć tu z Tobą kilka dni i marznąć, a zarazem starać się ogrzewać Ciebie swoim ciałem, i będzie mi najlepiej na świecie. Kiedy Cię słucham, jest najlepiej. Gdy milkniesz i z uwagą przysłuchujesz mi się, czuję się równie cudownie. Kiedy milczymy i uśmiechamy się przez kilkanaście sekund do siebie, jestem w niebie - zbliżył się i zamknął mnie w ramionach. - Ciii, wiesz, że w tej ciszy słyszę jak Ci bije serce? Kiedy Cię przytulam wiem, że nie ma niczego lepszego na świecie.
|
|
|
|