 |
|
Jak to możliwe, że była szczęśliwa, podekscytowana i zakochana, a jednocześnie czuła wyrzuty sumienia, była przerażona i pogubiona? Takie życie skarbie. Zacznij się przyzwyczajać.
|
|
 |
|
-Ciii... Słyszysz?
-Co?
-Zgniatane marzenia, topiącą się nadzieję i umierającą miłość.
|
|
 |
|
Siedzę przed telewizorem w spranej koszulce i majtkach, potargana, z rozmazanym tuszem,
mimo nadwagi jem lody z bitą śmietaną, zastanawiając się głośno "co takiego ma ona, czego nie mam ja?",
wybucham naraz histerycznym płaczem: jego, ona ma jego!
|
|
 |
|
Przycisnęła zdjęcie do piersi. Potem odwróciła i przeczytała nabazgrane jej nieładnym pismem słowa: I o jeden dzień dłużej. Musi się wziąć w garść! Schowała zdjęcie do kolorowego pudełka z innymi pamiątkami; wielkimi lizakami na Walentynki, liścikami, koralikami, potłuczoną ramką na zdjęcia, wycinkami z gazet o nim, wschodzącej gwieździe piłki nożnej. A może by tak... Nie, nie zadzwoni do przyjaciółek z płaczem, te czasy histerii już dawno minęły.
|
|
 |
|
a ty wróciłeś przerażony. powiedziałeś, że boisz się widoku wielkiej miłości, która jest w moim małym sercu.
|
|
 |
|
'gubiąc gdzieś po drodze sens deszczowych słów..' ;
|
|
 |
|
Zazdrosna o każdy Twój uśmiech, każde twe spojrzenie...
|
|
 |
|
Siedzę na parapecie, wyziębiłam już cały pokój, gwiazdy zaglądają do środka, a ja z kubkiem gorącej herbaty nie czuję już nic, nawet zimna...
|
|
 |
|
ona: twoja nowa dziewczyna jest śliczna. (założę się, że skradła ci serce)
on: taak, to prawda. (ale to ty jesteś najpiękniejszą dziewczyną jaką znam)
ona: słyszałam, że jest zabawna i niesamowita. (moje zupełne przeciwieństwo...)
on: z całą pewnością jest. (ale to nic w porównaniu do ciebie)
ona: pewnie wiesz o niej wszystko. (tak jak wiedziałeś wszystko o mnie)
on: tylko rzeczy, które się liczą. (nie pamiętam, bo bez przerwy myślę o tobie)
ona: to... mam nadzieję, że będziecie szczęśliwi. (bo my nigdy nie byliśmy)
on: też mam taką nadzieję. (co się stało z tobą i mną?)
ona: muszę już iść (... zanim zacznę płakać)
on: taa, ja też. (mam nadzieję, że nie płaczesz)
ona: pa. (wciąż cię kocham)
on: na razie. (ja nigdy nie przestałem)
|
|
 |
|
a potem przez kilka godzin moje serce szybciej biło,
a na twarzy pojawił się uśmiech, taki szczery,
taki że aż boli szczęka i brzuch i chcesz przestać,
ale nie możesz, po prostu.
|
|
|
|