 |
|
A dziś rzucam wszystko, i wychodzę niby po chleb. Nigdy już nie chcę wrócić.
|
|
 |
|
Nie, nigdy więcej, nie chcę Go spotykać, a mijam Go codziennie na przerwie.
|
|
 |
|
No to moi drodzy, butelka 0.7 w torbie, fajki w ręku i idziemy na imprezę. Ja się bawię, wy też się maks dobrze bawcie, pyszczki . ♥
|
|
 |
|
Znalazłeś we mnie to, czego szukać innym się nie chciało.
|
|
 |
|
Ty też sądzisz, że czasem warto pogadać, i zakończyć to wszystko?
|
|
 |
|
I w takim momencie jak ten , dowiadujesz się, że wszystkie plotki na jej temat były prawdą, a ona kumplowała się z Tobą dla popularności.
|
|
 |
|
Popatrz, to ten syf w którym żyjesz, Ci fałszywi ludzie i miejsca których nienawidzisz, znasz je dobrze, wiem.
|
|
 |
|
Konrad Konrad Konrad Konrad Konrad Konrad Konrad Konrad Konrad Konrad Konrad Konrad♥♥♥
|
|
 |
|
nie obiecuj, że bedziesz. obiecaj, że pojawisz się chociaż raz w tygodniu, żeby potrzymać mnie za rękę. w to jestem bardziej skłonna uwierzyć. i zdecydowanie bardziej wolę być trzymana za rękę, nijeżeli za serce.
|
|
 |
|
dziękuje ci kochanie, że za każdym razem potrafisz podnieść mnie na duchu. że jesteś przy mnie jak nikt inny, wspierasz w najtrudniejszych chwilach, i potrafisz pocieszyć jak nikt inny. zawsze mnie wysłuchasz, nie ważne ile bym razy wyklnęła życie, spaliła paczkę papierosów w ciągu dwóch godzin, oraz przesadziła z alkocholem, kochasz mnie jak własną siostrę, a ty zastępujesz mi brata, którego brakowało mi przez kilka lat. potrafisz napierdolić każdego kto mnie skrzywdzi, wbrew mojej woli. dziękuje ci za to że jesteś, byłeś i mam nadzieję że będziesz. bez ciebie moje życie, nie będzie takie same. kocham Cię malutki ♥
|
|
 |
|
nagle wewnątrz coś pęka, do krwi zagryzam wargi, z marnym kawałkiem czegoś ostrego w dłoni, po raz kolejny szarpię skórę, kolejne dogłębne rany, czuję każdy nawet ten najmniejszy ruch żyletki. nie, nie szukam ukojenia w bólu, pragnę go jedynie pobudzić, psychiczne blizny wywołują tortury fizyczne, wiesz.. marne realia codzienności, chociaż oddychasz tak naprawdę od środka jesteś już martwy.
|
|
 |
|
znów na co dzień udajemy silnych, pieprzeni egoiści ceniący życie innych, niczym dziwka kolejnego klienta. nie potrafimy okazać własnych słabości, wprost przyznać, że ktoś jest lepszy od nas, nawet pod tym jednym względem bycia. z bólu gryziemy wargi, gdy tylko ludzie stoją tyłem, łzy stają się zabronionym schematem, skrywanym gdzieś pod stertą złudzeń, kolejnych marnych kłamstw.
|
|
|
|