 |
|
podcinam żyły, odkręcam gaz
ratujcie kochani kolejny raz
|
|
 |
|
biały śnieg, biała mgła
obłęd spędzonych dni
to pomaga żyć
|
|
 |
|
byłam z tych, co kochają na zabój,
zostałam jedną z tych, co chcą umrzeć, jak się budzą rano
|
|
 |
|
Lubię żyć sama, nie w tym chorym tłumie,
nieraz byłam sama, wiem jak to smakuje.
|
|
 |
|
Jeszcze raz zatańcz ze mną bo chcę to przeżyć
|
|
 |
|
blues pustego łóżka
cisza wokół i wódka która nadal parzy usta.
|
|
 |
|
Nie na tą stronę spadła życia moneta
na końcu podróży nikt na mnie nie czeka.
|
|
 |
|
Nie lubiła płakać, teraz jednak nie mogła przestać.
Emocje pękły w niej jak tafla lodu.
Ciosy i ból. Gdzie jest Bóg? Miał od dawna pomóc.
|
|
 |
|
pamiętaj, że mamy na zawsze siebie, życie ciągle wystawia nas na próbę
|
|
 |
|
Nie wiem już co czuje, do kogo i czy w ogóle coś
|
|
|
|