 |
|
W każdym normalnym człowieku tkwi szaleniec
i próbuje wydostać się na zewnątrz.
|
|
 |
|
Walnij mnie w głowę wełnianym młotkiem, młody człowieku.
|
|
 |
|
Nie biegnij za szybko przez życie,
ponieważ najlepsze rzeczy zdarzają się nam wtedy,
gdy najmniej się ich spodziewamy.
|
|
 |
|
Po co żyć?
Bo fajnie jest popełniać błędy, potem je naprawiać
i popełniać od początku. Po to, żeby kilku ludziom pomóc,
kilku przeszkodzić. Patrzeć na wschody i zachody słońca,
narzekać na upały i mrozy. Życie jest dobre, nawet kiedy
daje nam w kość.
|
|
 |
|
Śmierć jest spokojna,łatwa..życie jet trudniejsze..;(
|
|
 |
|
jestem zazdrosna o każdą dziewczynę z którą rozmawiasz. jestem zazdrosna o wszystkie rzeczy którymi zajmujesz się, wtedy gdy nie zajmujesz się mną. wkurvia mnie każda nie wspólnie spędzona chwila. to obsesja, to choroba, to uzależnienie. jestem chora z miłości.
|
|
 |
|
otworzyła drzwi,wtedy zawiał zimny wiatr, wprowadzając chłód w jej serce..
|
|
 |
|
co się z nami stało, gdzie ta miłość co sobie obiecaliśmy pod gałązkami lipy.
|
|
 |
|
chciałabym Ci dać miłość. taką nieprzeniknioną przez zdradę, nienawiść czy obojętność. taką, która by Cię zachwyciła, zwaliła z nóg. taką pełną szczerości i piękna. taką, która przepełniłaby Cię całego od paznokci u stóp po koniuszki rzęs. chciałabym Ci ofiarować miłość, której nie zgubiłbyś na podrzędnej leśnej drodze, nie zapomniał o niej. coś w rodzaju medalionu na łańcuszku, nocnej lampki do Twojego pokoju, kubka, który co dzień wypełniany byłby kawą, białego kota, który by miał oczy w jej kolorze, farby, co pomalowałaby wszystkie Twoje bezbarwne dni, kleju, którym mógłbyś zaklejać listy do mnie, zdjęcie moich rzęs, którym wytapetowałabym Ci pokój chciałabym Ci dać miłość, którą przyjmiesz.
|
|
 |
|
sposobem na kochanie czegokolwiek jest uświadomienie sobie, że moglibyśmy to utracić.
|
|
 |
|
tylko bądź obok. i dalej mnie rozśmieszaj. i mów mi to, co chciałabym usłyszeć. i śmiej się, gdy ja się śmieje. i powoduj, że będę przy Tobie bezpieczna. i spraw, bym mogła Ci zaufać. i przytul, gdy tylko zechcesz. i ocieraj moje łzy, pocieszając i... kochaj.
|
|
 |
|
zbierając siły po całonocnym płaczu poczłapała do kuchni. chwyciła za kubek wrzucając do niego torebkę melisy - podobno uspokaja. obserwując parującą wodę z czajnika myślała o tym jak miło byłoby, gdybyś i Ty wyparował. z jej głowy. dość już miała gigantycznych worów pod oczami z niewyspania, zapuchniętych oczu i rozwalonych zdjęć z wakacji. dosyć miała prowadzącego wiadomości noszącego Twoje imię i siedmiolatka pod oknem krzyczącego Twój pseudonim. dosyć miała stawiania po raz setny wody na gazie, bo ta zawsze zdążyła wystygnąć, gdy o Tobie myślała. nieprzytomnym wzrokiem spojrzała na czajnik w swej dłoni. znów huj strzelił gorącą herbatę.
|
|
|
|