definicjamiloscii dodał komentarz: To wciąż serce. Pokaleczone, z setką ranek i zakrzepniętych strupków, z bliznami, ale nadal serce, bijące i odnajdujące sens we właściwie jednym punkcie, uzależnione. To tak a propos mojej decyzji jeszcze; nie dam rady podjąć jej do końca na trzeźwo. Czas pokaże jak będzie. Trzymaj się, Kuba. do wpisu
To właśnie z nim chcę się budzić, wtulona w jego ramiona, na polu, po ostrym melanżu. Chcę trzymać jego rękę, patrzeć z nim w gwiazdy, gdyby przypadkowo się obudził przez moje dawanie mu buziaków. Potrzebuję tego uczucia. Potrzebuję jego. Kocham go.
definicjamiloscii dodał komentarz: Odebrałam to jak bardzo stabilne postanowienie, za co już Cię podziwiam. Ja próbuję sobie poradzić z natłokiem rozważań, bo z jednej strony nie chcę, żeby miał świadomość, iż wystarczy jeden jego ruch, by obracać moje życie wedle własnych widzimisię. Z drugiej, chcę mu ulec i przywrócić tą względną normalność. do wpisu
19 lipca 2012
definicjamiloscii dodał komentarz: Idealnym sposobem na przywrócenie normalności wydaje się powrót tego, czego tak nagle zaczęło brakować. Chciałbyś do niej wrócić? Nie znam Twojej sytuacji i nie wiem do końca od czego wszelkie zmiany są zależne, ale czy, mając alternatywę powrotu, wróciłbyś? do wpisu
19 lipca 2012
definicjamiloscii dodał komentarz: To na pewno dobre życzenia? Ja właśnie czuję, że trwam i nie odpowiada mi to w żadnym stopniu. Obecnie może i całe to przetrwanie daje wejście destrukcji i zmienia to trochę postać rzeczy... Ale tak czy inaczej, ja życzę Ci nie przetrwania, a przeżycia. Najlepiej jak tylko można. do wpisu
19 lipca 2012
definicjamiloscii dodał komentarz: Zawsze mija, czas potrafi zdziałać cuda. Z tą różnicą, że na tą chwilę, przeraża mnie samo tykanie zegara. Nie był mnie wart i z czasem zrozumie swój błąd - już to słyszałam... nie chcę być za kilka lat gorzkim fragmentem jego przeszłości, posmakiem żalu, chcę mieć tam inną funkcję. do wpisu
pryskam się namolnie tym zapachem. uwielbiał go. napawał się jego drobinkami osadzonymi na mojej skórze. szeptał, wydychając gorące powietrze na moją szyję. dokładam kolejną dawkę truskawkowej woni, która z każdą minutą jest coraz mniej intensywna i żałuję tylko, że wspomnienia jego słów nie ulatniają się tak szybko.
tamten uśmiech, plany wedle których nie powinien teraz znikać. resztki tuszu w okolicach oczu. bezproduktywne próby oderwania się od myśli o nim - nie zapomnienia, a zatracenia się choć na chwilę w innym świecie. ciche błaganie o spokój w kolejnej spazmie płaczu. "kocham Cię ciągle", które nie pozwala nawet drgnąć naprzód.