 |
|
siedziała samotnie w trawie , rysując serce dla niego ,. < 3
|
|
 |
|
W nocy nie pozwalasz zasnąć Mi, kradniesz Moje sny, wiem bez Ciebie nie zasnę !
|
|
 |
|
` chmury z biitej śmiietany ii czekoloadowe niiebOo .
|
|
 |
|
On: czuję, że mój mózg ostatnio pracuje o 300% gorzej.Ona: chyba nie przeze mnie?On: a przez kogo? Kochanie, jesteś w każdej części mojego ciała...Ona: och...On: a w sercu i mózgu to cała siedzisz...Ona: ojej, nawet w Twoim paznokciu!On: wszędzie.Ona: Skarbie, nie chcę, byś przeze mnie zgłupiał.On: już zgłupiałem, bo nie widzę świata poza Tobą.
|
|
 |
|
Siedzieli razem w pokoju ONA ogładała telewizje ,a ON grał.
Nagle ONA sama nie wie ale powiedziala mu ze go KOCHA!
ON zaczoł sie śmiać i wyszedł bez słowa z pokoju;(
ONA zaczeła płakac.
|
|
 |
|
iłość jest wtedy gdy jesteś w stanie poświęcić wszystko dla drugiej osoby. Gdzie byłeś gdy Cię potrzebowałam ?
|
|
 |
|
"(...) miłość po prostu jest. Bez definicji. Kochaj i nie żądaj zbyt wiele. Po prostu kochaj."
|
|
 |
|
dlaczego nie potrafię kopnąć Cię w dupę i powiedzieć 'spierdalaj' ?
|
|
 |
|
psst! chodź tu do mnie na chwilę. mam dla ciebie propozycję. wejdźmy na te najwyższe drzewo, spędźmy tam cały dzień, zakochajmy się w sobie i bądźmy do końca świata szczęśliwi. co ty na to? ♥
|
|
 |
|
-A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. - Co wtedy? - Nic wielkiego. - zapewnił go Puchatek. - Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika...
|
|
 |
|
Powiedział, że to koniec odchodzi. Zaczęłam się głośno śmiać – jakiś głupi, pieprzony żart. Jednak on był poważny. Zamilkłam. Odruchowo tona łez poleciała mi po policzkach, czułam jak moje serce cholernie piecze. Ale nie, przecież muszę być silna, nie mogę się załamać. ...Powiedziałam, że wszystko w porządku i szybko zapomnę… Pobiegłam do domu, choć ledwo stałam na nogach, ale nie mogłam się poddać, nikt nie mógł poznać po mnie smutku. Wytarłam łzy. Niepotrzebnie, kolejna partia wylała się z moich oczy w niespełna sekundę. Nie potrafiłam nad sobą zapanować. Skulona usiadłam na krawężniku, krzycząc, czemu to właśnie ja straciłam swój najsłodszy narkotyk?! Otępiona, zalana łzami, spuchnięta – nie podniosłam się już nigdy, z tego jKarolinaanego dołu..
|
|
 |
|
Może w końcu zrozumiesz ze mam cie już gdzieś i że nic dla mnie nie znaczysz?!
Zauważ choć coś więcej po za swoim pępkiem do cholery!
|
|
|
|